Tragiczny bilans letnich kąpieli - wczoraj utonęło siedem osób, najwięcej jednego dnia od początku wakacji. Podczas tego, trwającego wciąż sezonu, 94 osoby straciły życie w wodzie.
Młodszy aspirant Aleksandra Wasiak z policji apeluje tu szczególnie do odpowiedzialności dorosłych opiekujących się dziećmi.
- Nawet jeśli my już jesteśmy na tym kąpielisku strzeżonym, gdzie jest ratownik, to te dzieci powinny być pod stałą kontrola. Nie mówiąc już o takim brodzeniu, gdzie znajdujemy się poza kąpieliskiem strzeżonym i tam nie ma służb, to wtedy tym bardziej dzieci powinniśmy mieć cały czas przy sobie. Najlepiej by było, gdybyśmy wchodzili razem z nimi do wody i z nimi się kąpali - wyjaśnia Wasiak.
Jednocześnie dane Komendy Głównej Policji wskazują, że najczęściej toną osoby po 50. roku życia. Do takich zdarzeń dochodzi głównie w rzekach i jeziorach, w miejscach niestrzeżonych, w których kąpiel nie jest jednak zabroniona.
- Nawet jeśli my już jesteśmy na tym kąpielisku strzeżonym, gdzie jest ratownik, to te dzieci powinny być pod stałą kontrola. Nie mówiąc już o takim brodzeniu, gdzie znajdujemy się poza kąpieliskiem strzeżonym i tam nie ma służb, to wtedy tym bardziej dzieci powinniśmy mieć cały czas przy sobie. Najlepiej by było, gdybyśmy wchodzili razem z nimi do wody i z nimi się kąpali - wyjaśnia Wasiak.
Jednocześnie dane Komendy Głównej Policji wskazują, że najczęściej toną osoby po 50. roku życia. Do takich zdarzeń dochodzi głównie w rzekach i jeziorach, w miejscach niestrzeżonych, w których kąpiel nie jest jednak zabroniona.
- Nawet jeśli my już jesteśmy na tym kąpielisku strzeżonym, gdzie jest ratownik, to te dzieci powinny być pod stałą kontrola. Nie mówiąc już o takim brodzeniu, gdzie znajdujemy się poza kąpieliskiem strzeżonym i tam nie ma służb, to wtedy tym bardziej dzieci powinniśmy mieć cały czas przy sobie. Najlepiej by było, gdybyśmy wchodzili razem z nimi do wody i z nimi się kąpali - wyjaśnia Wasiak.

Radio Szczecin