Radio SzczecinRadio Szczecin » Polska i świat
  Autopromocja  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz

Sąd Najwyższy w Warszawie. Fot. Piotr Kołodziejski [Radio Szczecin]
Sąd Najwyższy w Warszawie. Fot. Piotr Kołodziejski [Radio Szczecin]
Sąd Najwyższy oddalił kasacje obrońców rodziców, którzy zostali prawomocnie skazani na 25 lat więzienia za doprowadzenie do śmierci niepełnoprawnej córki. 5-letnia Eliza była głodzona i długotrwale zaniedbywana.
Zdaniem Sądu Najwyższego, co podkreślał sędzia sprawozdawca Andrzej Tomczyk, rodzice dopuścili się wobec dziecka szczególnego okrucieństwa doprowadzając do jego śmierci w 2017 roku. Widząc w jakim jest stanie nie zrobili nic, aby je ratować. W chwili śmierci dziewczynka była odwodniona, miała zanik tkanki podskórnej i mięśniowej.

- Sąd odwoławczy słusznie wywiódł, że choć ostateczną przyczyną zgonu stało się obustronne zapalenie płuc to także skrajne niedożywienie z wyniszczeniem organizmu prowadzące do zwiększonej podatności na ciężkie infekcje, w tym na zapalenie płuc oraz wpływające na przebieg infekcji stanowiły przyczynę śmierci dziecka - tłumaczył sędzia sprawozdawca.

Niepełnosprawna pięciolatka była trzymana w brudnym kojcu, w którym oprócz śmieci były między innymi larwy owadów. Można było do niego dojść jedynie wąską ścieżką wydeptaną śród zalegających w mieszkaniu odpadów. Warunki, w jakich żyła dziewczynka były na tyle skandaliczne, że odniósł się do nich Sąd Najwyższy, mimo iż nie było to przedmiotem kasacji.

- Cały ten proces powodował wyniszczenie organizmu dziecka przebywającego w skrajnie skandalicznych warunkach. Trudno posilić się na jakiekolwiek porównanie zważywszy na jakiś punkt odniesienia, bo nawet jeżeliby chcieć powiedzieć, że dziecko przebywało na wysypisku śmieci to wydaje się, że na wysypisku śmieci byłaby o tyle lepsza sytuacja, że przynajmniej byłby dostęp do świeżego powietrza - skomentował sędzia Andrzej Tomczyk.

Eliza miała poważne schorzenia układu nerwowego oraz porażenie czterokończynowe. Rodzice nie chodzili z nią do lekarza, nie podawali leków. Dziecko powinno być karmiono pozaustrojowo, a było głodzone. Sąd Najwyższy nie podzielił argumentacji obrony matki dziecka, że ta karmiła dziecko wieczorami.

- Próbuje się przedstawić SN taki obraz, że jak skazana przychodziła do domu a trzeba przyznać, że nie co dzień przychodziła w ostatnim okresie ale nawet zakładając, że przychodziła do domu to podejmowała próbę karmienia córki. Z oględzin tego mieszkania nie bardzo dało się ustalić urządzenie, które mogłoby służyć do przygotowania jakiegokolwiek posiłku w związku z czym nawet nie wiadomo czym to dziecko było karmione - zauważył sędzia Andrzej Tomczyk.

Kasację w tej sprawie złożył też Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro, który chce dla rodziców dziecka kary dożywocia. Tą kasacją Sąd Najwyższy zajmie się w innym terminie, który nie został jeszcze wyznaczony.
- Sąd odwoławczy słusznie wywiódł, że choć ostateczną przyczyną zgonu stało się obustronne zapalenie płuc to także skrajne niedożywienie z wyniszczeniem organizmu prowadzące do zwiększonej podatności na ciężkie infekcje, w tym na zapalenie płuc oraz wpływające na przebieg infekcji stanowiły przyczynę śmierci dziecka - tłumaczył sędzia sprawozdawca.
- Cały ten proces powodował wyniszczenie organizmu dziecka przebywającego w skrajnie skandalicznych warunkach. Trudno posilić się na jakiekolwiek porównanie zważywszy na jakiś punkt odniesienia, bo nawet jeżeliby chcieć powiedzieć, że dziecko przebywało na wysypisku śmieci to wydaje się, że na wysypisku śmieci byłaby o tyle lepsza sytuacja, że przynajmniej byłby dostęp do świeżego powietrza - skomentował sędzia Andrzej Tomczyk.

Najnowsze Szczecin Region Polska i świat Sport Kultura Biznes Posłuchaj

  Autopromocja  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz

radioszczecin.tv

Najnowsze podcasty