Kolejne miasto we Francji boryka się z problemem wojny gangów narkotykowych. W niedzielę w Dijon, w Burgundii, doszło do strzelaniny na tle mafijnych porachunków. Jeden mężczyzna został przypadkowo zabity.
Francuskie media informują, że do tragedii doszło w nocy z soboty na niedzielę w dzielnicy znanej z obecności dilerów narkotykowych.
Podczas strzelaniny gangsterzy oddali ponad 60 strzałów z broni automatycznej. Kule przebiły ściany pobliskiego bloku i trafiły mężczyznę śpiącego w łóżku. Żona i dzieci ofiary zdołały wyjść z mieszkania bez obrażeń.
Wydarzenia te oburzyły mieszkańców Dijon, którzy od dawna domagają się interwencji władz z powodu rozwijającego się handlu narkotykowego. W odpowiedzi MSW wysłało na miejsce elitarną jednostkę policji CRS 8, specjalizującą się w walce z gangami.
Podobne działania podjęto w ostatnich miesiącach w wielu innych miastach, w których rozpętała się wojna gangów, między innymi w Nimes i Marsylii. Od początku roku marsylskie gangi zabiły co najmniej 50 osób - czyli więcej, niż w całym ubiegłym roku.
Podczas strzelaniny gangsterzy oddali ponad 60 strzałów z broni automatycznej. Kule przebiły ściany pobliskiego bloku i trafiły mężczyznę śpiącego w łóżku. Żona i dzieci ofiary zdołały wyjść z mieszkania bez obrażeń.
Wydarzenia te oburzyły mieszkańców Dijon, którzy od dawna domagają się interwencji władz z powodu rozwijającego się handlu narkotykowego. W odpowiedzi MSW wysłało na miejsce elitarną jednostkę policji CRS 8, specjalizującą się w walce z gangami.
Podobne działania podjęto w ostatnich miesiącach w wielu innych miastach, w których rozpętała się wojna gangów, między innymi w Nimes i Marsylii. Od początku roku marsylskie gangi zabiły co najmniej 50 osób - czyli więcej, niż w całym ubiegłym roku.

Radio Szczecin