Krwawa pacyfikacja robotniczych protestów na Wybrzeżu była efektem strachu władz komunistycznych, że strajki rozniosą się na całą Polskę - mówił o tym historyk IPN w Szczecinie Sebastian Ligarski w Polskim Radiu 24.
Sebastian Ligarski podkreślił, że wojska oraz milicja były nieprzygotowane na taką skalę protestów. - Kompletny chaos organizacyjny, decyzyjny i strach. Władze bardzo obawiały się tego, że ruszy się Warszawa, że robotnicy warszawscy wyjdą ze swoją fabryk i pomaszerują na Komitet Centralny PZPR. Z drugiej strony strasznie trudno było im pacyfikować to, co działo się na Wybrzeżu. Mamy kompletny chaos, który oczywiście będzie skutkował wzrastającą przemocą i gwałtownymi starciami, nieprzemyślanymi decyzjami i oczywiście wielką liczbą rannych na ulicach Trójmiasta, a potem Szczecina - powiedział Ligarski.
Według oficjalnych danych, w wydarzeniach Grudnia 1970 roku śmierć poniosło 45 osób, a ponad 1100 zostało rannych. Aresztowano niemal trzy tysiące osób. Winni tamtych wydarzeń nie ponieśli żadnej odpowiedzialności.

Radio Szczecin