Studenci skupieni w nieformalnej grupie Borba-Walka rozpoczęli 24-godzinną blokadę kluczowych punktów stolicy Serbii Belgradu.
Do młodzieży dołączają politycy opozycji, naukowcy i mieszkańcy żądający powtórzenia
niedawnych wyborów parlamentarnych.
Ruch na niezwykle wrażliwym dla centrum Belgradu węźle komunikacyjnym - skrzyżowaniu ulic Kneza Milosza i Birczaninowej - jest już wstrzymany. W tym rejonie nie da się przejechać samochodem ani w kierunku autostrady, ani budynku serbskiego Zgromadzenia Narodowego. Studenci wraz z popierającymi ich politykami i zwykłymi Serbami rozpoczęli instalowanie miasteczka namiotowego, w którym spędzą kolejną dobę. Mają kilka żądań - wypuszczenie studentów aresztowanych w czasie niedawnych protestów, wyjaśnienie fałszerstw wyborczych i powtórzenie niedawnych wyborów parlamentarnych i samorządowych.
- Ponieważ nie mamy publicznej służby, która mogłaby nagłośnić to, co się dzieje i nie mamy dostępu do władzy, która dałaby nam możliwość rozmowy na ten temat, będziemy musieli rozmawiać na ulicy - powiedział w telewizji N1 główny organizator blokady Ivan Bjelić.
Organizatorzy proszą demonstrantów o zachowanie spokoju - zapewniają, że blokada będzie miała festiwalowy charakter. Będą dyskusje, wspólne spotkania i minikoncerty.
Blokada ma się zakończyć jutro w południe, kiedy w jednym z centralnych punktów miasta rozpocznie się manifestacja opozycji, która ma być największą z dotychczasowych demonstracji.
niedawnych wyborów parlamentarnych.
Ruch na niezwykle wrażliwym dla centrum Belgradu węźle komunikacyjnym - skrzyżowaniu ulic Kneza Milosza i Birczaninowej - jest już wstrzymany. W tym rejonie nie da się przejechać samochodem ani w kierunku autostrady, ani budynku serbskiego Zgromadzenia Narodowego. Studenci wraz z popierającymi ich politykami i zwykłymi Serbami rozpoczęli instalowanie miasteczka namiotowego, w którym spędzą kolejną dobę. Mają kilka żądań - wypuszczenie studentów aresztowanych w czasie niedawnych protestów, wyjaśnienie fałszerstw wyborczych i powtórzenie niedawnych wyborów parlamentarnych i samorządowych.
- Ponieważ nie mamy publicznej służby, która mogłaby nagłośnić to, co się dzieje i nie mamy dostępu do władzy, która dałaby nam możliwość rozmowy na ten temat, będziemy musieli rozmawiać na ulicy - powiedział w telewizji N1 główny organizator blokady Ivan Bjelić.
Organizatorzy proszą demonstrantów o zachowanie spokoju - zapewniają, że blokada będzie miała festiwalowy charakter. Będą dyskusje, wspólne spotkania i minikoncerty.
Blokada ma się zakończyć jutro w południe, kiedy w jednym z centralnych punktów miasta rozpocznie się manifestacja opozycji, która ma być największą z dotychczasowych demonstracji.

Radio Szczecin