Protesty rolników, które dotknęły w ostatnich tygodniach różne europejskie kraje, dotarły również do Francji. Od czterech dni blokowana jest jedna z autostrad niedaleko Tuluzy. Rolnicy protestują przeciwko trudnym warunkom ekonomicznym w ich branży i domagają się wsparcia ze strony rządu.
Największe protesty wybuchły w południowo-zachodniej Francji, w regionie Oksytania. Na początku tygodnia rolnicy zorganizowali demonstracje przed urzędami w Tuluzie i w innych pobliskich miastach. W czwartek rozpoczęli blokadę autostrady A64 za pomocą ciężarówek i traktorów. Do protestu przyłączyli się farmerzy z departamentów Ariege i Pireneje Wysokie, którzy ustawili barykady na lokalnych drogach i rondach.
Podwyżki cen energii, zakazy używania pestycydów, rosnąca liczba europejskich norm, konkurencja ze strony ukraińskiego zboża, kryzysy sanitarne i wojna cenowa z dystrybutorami żywności - to główne przyczyny niezadowolenia rolników. Twierdzą, że protesty nie ustaną, dopóki nie spotka się z nimi premier Gabriel Attal, i grożą blokadą Paryża. Szef rządu poinformował, że jutro spotka się z przedstawicielami związków zawodowych rolników.
Podwyżki cen energii, zakazy używania pestycydów, rosnąca liczba europejskich norm, konkurencja ze strony ukraińskiego zboża, kryzysy sanitarne i wojna cenowa z dystrybutorami żywności - to główne przyczyny niezadowolenia rolników. Twierdzą, że protesty nie ustaną, dopóki nie spotka się z nimi premier Gabriel Attal, i grożą blokadą Paryża. Szef rządu poinformował, że jutro spotka się z przedstawicielami związków zawodowych rolników.

Radio Szczecin