Mimo przewagi militarnej Izraela i Stanów Zjednoczonych nad Iranem obecnie trudno przewidzieć koniec wojny - mówi były inspektor sił powietrznych generał Tomasz Drewniak.
W rozmowie z Polskim Radiem 24 zauważa, że strona atakująca Teheran nie określiła jasnych celów politycznych, stąd przewidywanie końca konfliktu jest utrudnione.
- Na razie takiego celu ani Stany Zjednoczone, ani Izrael nie przedstawiły... Czy celem jest pozbawienie Iranu możliwości produkcji broni atomowej, czy zmiana władzy. Myślę, że nie jestem w stanie powiedzieć, jaki jest cel amerykański - dodał Drewniak.
Ekspert odniósł się też do oczekiwań prezydenta Donalda Trumpa wobec sojuszników z Europy, jeśli chodzi o ewentualne zaangażowanie się w konflikt i wsparcie działań na Bliskim Wschodzie.
Oficer przypomniał, że przywódca USA nie uprzedził sojuszników o planach ataku na Iran i trudno się teraz spodziewać entuzjastycznych reakcji.
- Dobrą tradycją od dziesiątków lat było to, że jeżeli sojusznik ma jakieś plany, to informuje pozostałych, żeby na przykład, nie wiem, zrobić zapasy paliw płynnych czy gazu. Przygotować się też dyplomatycznie. Prezydent amerykański nikogo nie zapytał, po prostu podjął decyzję, że tak robi, co jest pewnym policzkiem, bo jeżeli sojusznicy dowiadują się z telewizji, że główny sojusznik zaatakował inny kraj, to chyba nie jest to najlepsza droga - podkreślał Drewniak.
Prezydent USA oczekuje, że kraje europejskie bardziej zaangażują się w działania na Bliskim Wschodzie. Chodzi między innymi o udostępnianie wojskowych baz czy instalacji Ameryce i jej wojskom. Władze Wielkiej Brytanii wahały się zanim zgodziły się na taki krok. Z kolei Hiszpania - za co USA grozi sankcjami - odmówiła wsparcia.
Autorka edycji: Joanna Chajdas
- Na razie takiego celu ani Stany Zjednoczone, ani Izrael nie przedstawiły... Czy celem jest pozbawienie Iranu możliwości produkcji broni atomowej, czy zmiana władzy. Myślę, że nie jestem w stanie powiedzieć, jaki jest cel amerykański - dodał Drewniak.
Ekspert odniósł się też do oczekiwań prezydenta Donalda Trumpa wobec sojuszników z Europy, jeśli chodzi o ewentualne zaangażowanie się w konflikt i wsparcie działań na Bliskim Wschodzie.
Oficer przypomniał, że przywódca USA nie uprzedził sojuszników o planach ataku na Iran i trudno się teraz spodziewać entuzjastycznych reakcji.
- Dobrą tradycją od dziesiątków lat było to, że jeżeli sojusznik ma jakieś plany, to informuje pozostałych, żeby na przykład, nie wiem, zrobić zapasy paliw płynnych czy gazu. Przygotować się też dyplomatycznie. Prezydent amerykański nikogo nie zapytał, po prostu podjął decyzję, że tak robi, co jest pewnym policzkiem, bo jeżeli sojusznicy dowiadują się z telewizji, że główny sojusznik zaatakował inny kraj, to chyba nie jest to najlepsza droga - podkreślał Drewniak.
Prezydent USA oczekuje, że kraje europejskie bardziej zaangażują się w działania na Bliskim Wschodzie. Chodzi między innymi o udostępnianie wojskowych baz czy instalacji Ameryce i jej wojskom. Władze Wielkiej Brytanii wahały się zanim zgodziły się na taki krok. Z kolei Hiszpania - za co USA grozi sankcjami - odmówiła wsparcia.
Autorka edycji: Joanna Chajdas

Radio Szczecin