Szczątki żołnierza podziemia niepodległościowego podporucznika Mieczysława Dziemieszkiewicza pseudonim "Rój" zidentyfikowane.
Eksperci Instytutu Pamięci Narodowej w wyniku badań porównawczych DNA ustalili, że odnalezione kilka lat temu na Cmentarzu Powązkowskim na "Łączce" szczątki, należą do dowódcy jednego z najdłużej walczących z komunistami oddziałów na Mazowszu.
Żołnierz NSZ i Narodowego Zjednoczenia Wojskowego poległ w walce z komunistycznym oddziałem z 13 na 14 stycznia 1951 roku. Następnie jego zwłoki zostały w celu identyfikacji przewiezione do Warszawy, po czym zostały wrzucone do bezimiennego dołu śmierci na Powązkach.
Pełniący obowiązki prezesa IPN Karol Polejowski podkreślał na konferencji, że identyfikacja szczątków "Roja" ma wiele wymiarów.
- W ten sposób spełniamy to, co zostało nam powierzone decyzją ustawodawcy, ale przede wszystkim realizujemy bardzo potrzebny element, jakim jest oddawanie rodzinom szczątków tych, którzy przez dziesięciolecia leżeli w bezimiennych dołach śmierci. Dzisiaj oddajemy doczesne szczątki pana podporucznika Mieczysława Dziemieszkiewicza "Roja" rodzinie - powiedział Polejowski.
Zidentyfikowanie szczątków Mieczysława Dziemieszkiewicza było możliwe między innymi dzięki odnalezieniu przy nich fragmentu beretu z orzełkiem, który został porównany ze zdjęciem, na którym żołnierz taki beret miał założony.
Córka siostry Mieczysława Dziemieszkiewicza Barbara Kownacka-Płauszewska nie kryła poruszenia z powodu zidentyfikowania krewnego.
- Najpierw sobie pomyślałam, że wstyd by było się cieszyć, ale to nie jest cieszenie się, ale jest to triumf prawdy nad kłamstwem. Bo jeśli chciano zakamuflować, że tak niecnie się postępuje wobec ludzi, wobec patriotów, ich zamiar był, żeby to nigdy światła dziennego nie ujrzało i żeby nikt o nich ani nie słyszał, ani nie widział i żeby wszyscy o tym zapomnieli. No i po 75 latach zaczyna odkrywana być prawda - dodała Kownacka-Płauszewska.
Syn brata Mieczysława Dziemieszkiewicza Marek Dziemieszkiewicz podkreśla, że zidentyfikowanie szczątków Mieczysława jest wyjątkowo ważne dla całej rodziny.
- Jestem niesamowicie wzruszony. W końcu będzie miał godny wojskowy pogrzeb. Do tej chwili leżą w dole śmierci, w jamie śmierci, a teraz pochowają naszego bohatera, przodka, legendarnego żołnierza północnego Mazowsza i nie tylko. To jest radość, niesamowita przecież. Przy tak dużym ogromie kości, to jest szczęście, że został znaleziony - wyjaśnił Dziemieszkiewicz.
Mieczysław Dziemieszkiewicz w 1945 roku wstąpił do oddziału NSZ-NZW podporucznika Mariana Kraśniewskiego "Burzy". W 1948 został awansowany do stopnia starszego sierżanta. Na polecenie dowódcy kompanii Mariana Koźniewskiego "Waltera" wobec masowych aresztowań dokonywanych przez UB w Ciechanowie, stworzył patrol Pogotowia Akcji Specjalnej NZW, którego został dowódcą. Jako dowódca patrolu PAS dowodził wieloma akcjami przeciw komunistom, siłom bezpieczeństwa oraz ich agenturze.
Żołnierz NSZ i Narodowego Zjednoczenia Wojskowego poległ w walce z komunistycznym oddziałem z 13 na 14 stycznia 1951 roku. Następnie jego zwłoki zostały w celu identyfikacji przewiezione do Warszawy, po czym zostały wrzucone do bezimiennego dołu śmierci na Powązkach.
Pełniący obowiązki prezesa IPN Karol Polejowski podkreślał na konferencji, że identyfikacja szczątków "Roja" ma wiele wymiarów.
- W ten sposób spełniamy to, co zostało nam powierzone decyzją ustawodawcy, ale przede wszystkim realizujemy bardzo potrzebny element, jakim jest oddawanie rodzinom szczątków tych, którzy przez dziesięciolecia leżeli w bezimiennych dołach śmierci. Dzisiaj oddajemy doczesne szczątki pana podporucznika Mieczysława Dziemieszkiewicza "Roja" rodzinie - powiedział Polejowski.
Zidentyfikowanie szczątków Mieczysława Dziemieszkiewicza było możliwe między innymi dzięki odnalezieniu przy nich fragmentu beretu z orzełkiem, który został porównany ze zdjęciem, na którym żołnierz taki beret miał założony.
Córka siostry Mieczysława Dziemieszkiewicza Barbara Kownacka-Płauszewska nie kryła poruszenia z powodu zidentyfikowania krewnego.
- Najpierw sobie pomyślałam, że wstyd by było się cieszyć, ale to nie jest cieszenie się, ale jest to triumf prawdy nad kłamstwem. Bo jeśli chciano zakamuflować, że tak niecnie się postępuje wobec ludzi, wobec patriotów, ich zamiar był, żeby to nigdy światła dziennego nie ujrzało i żeby nikt o nich ani nie słyszał, ani nie widział i żeby wszyscy o tym zapomnieli. No i po 75 latach zaczyna odkrywana być prawda - dodała Kownacka-Płauszewska.
Syn brata Mieczysława Dziemieszkiewicza Marek Dziemieszkiewicz podkreśla, że zidentyfikowanie szczątków Mieczysława jest wyjątkowo ważne dla całej rodziny.
- Jestem niesamowicie wzruszony. W końcu będzie miał godny wojskowy pogrzeb. Do tej chwili leżą w dole śmierci, w jamie śmierci, a teraz pochowają naszego bohatera, przodka, legendarnego żołnierza północnego Mazowsza i nie tylko. To jest radość, niesamowita przecież. Przy tak dużym ogromie kości, to jest szczęście, że został znaleziony - wyjaśnił Dziemieszkiewicz.
Mieczysław Dziemieszkiewicz w 1945 roku wstąpił do oddziału NSZ-NZW podporucznika Mariana Kraśniewskiego "Burzy". W 1948 został awansowany do stopnia starszego sierżanta. Na polecenie dowódcy kompanii Mariana Koźniewskiego "Waltera" wobec masowych aresztowań dokonywanych przez UB w Ciechanowie, stworzył patrol Pogotowia Akcji Specjalnej NZW, którego został dowódcą. Jako dowódca patrolu PAS dowodził wieloma akcjami przeciw komunistom, siłom bezpieczeństwa oraz ich agenturze.
Edycja tekstu: Michał Tesarski

Radio Szczecin