Zestrzelony w nocy (z 14 na 15 września) nad Litwą dron miał ładunek wybuchowy - poinformował w mediach społecznościowych szef resortu obrony Litwy Robertas Kaunas.
Wcześniej minister przekazał, że według wstępnych ustaleń bezzałogowiec nie miał materiałów wybuchowych.
Robertas Kaunas napisał, że ładunek wybuchowy został zneutralizowany przez saperów. Dodał, że specjaliści będą kontynuować dochodzenie i analizę bezzałogowca.
Dron został zestrzelony przez myśliwce NATO nad terenem słabo zaludnionym, w pobliżu wsi Pratkunai, mniej więcej 40 km od Kowna. Okoliczni mieszkańcy mówią, że słyszeli głośny huk. "Uderzenie było tak potężne, że od razu pomyślałem, że zaczęła się wojna.
Trudno to sobie wyobrazić. To w ogóle nie przypominało burzy ani czegoś podobnego" - mówi jeden z mieszkańców wsi. "Ukraina, jak mówią, widziała już wszystko, ale my tutaj czegoś takiego nie widzieliśmy" - dodaje inna mieszkanka.
Szef litewskiej dyplomacji Kestutis Budrys zapowiedział dalsze działania. "Za każdym razem przygotowywana jest nota dyplomatyczna i za każdym razem jest ona przekazywana państwu, z którego terytorium przyleciał samolot lub inny obiekt. W tym przypadku mówimy o Białorusi" - powiedział minister. Dodał też, że kiedy zostanie ustalone do kogo należał dron podjęte zostaną kolejne kroki.
Robertas Kaunas napisał, że ładunek wybuchowy został zneutralizowany przez saperów. Dodał, że specjaliści będą kontynuować dochodzenie i analizę bezzałogowca.
Dron został zestrzelony przez myśliwce NATO nad terenem słabo zaludnionym, w pobliżu wsi Pratkunai, mniej więcej 40 km od Kowna. Okoliczni mieszkańcy mówią, że słyszeli głośny huk. "Uderzenie było tak potężne, że od razu pomyślałem, że zaczęła się wojna.
Trudno to sobie wyobrazić. To w ogóle nie przypominało burzy ani czegoś podobnego" - mówi jeden z mieszkańców wsi. "Ukraina, jak mówią, widziała już wszystko, ale my tutaj czegoś takiego nie widzieliśmy" - dodaje inna mieszkanka.
Szef litewskiej dyplomacji Kestutis Budrys zapowiedział dalsze działania. "Za każdym razem przygotowywana jest nota dyplomatyczna i za każdym razem jest ona przekazywana państwu, z którego terytorium przyleciał samolot lub inny obiekt. W tym przypadku mówimy o Białorusi" - powiedział minister. Dodał też, że kiedy zostanie ustalone do kogo należał dron podjęte zostaną kolejne kroki.

Radio Szczecin