Ratownicy górniczy znaleźli nad ranem ciało mężczyzny, poszukiwanego w kopalni "Krupiński". Był to ich kolega, który zaginął w trakcie akcji ratunkowej w kopalni dokładnie tydzień temu.
Ciało jest transportowane na powierzchnię. Ratownika znaleziono w tym samym wyrobisku, w którym byli górnicy, poszkodowani wskutek wybuchu metanu. Rzeczniczka Wyższego Urzędu Górniczego w Katowicach Jolanta Talarczyk powiedziała, że ratownikom udało się pójść kilkadziesiąt metrów dalej. Warunki w wyrobisku były bardzo trudne i wcześniej ratownicy spenetrowali tylko 180 z 800 metrów chodnika.
Jolanta Talarczyk dodała, że teraz rozpocznie się akcja gaszenia pożaru, bo można odciąć dopływ powietrza do wyrobiska. Wcześniej się na to nie zdecydowano, gdyż liczono, że poszukiwany żyje. Talarczyk podkreśliła, że stężenie metanu było bardzo duże i groziło wybuchem, który mógł mieć tragiczne następstwa dla kopalni. Teraz rozpocznie się budowanie dwóch tam przeciwwybuchowych.
Do powstania pożaru metanu 820 metrów pod ziemią doszło w "Krupińskim" tydzień temu. W rejonie zagrożenia znajdowało się 32 mężczyzn. Zginął jeden górnik i dwóch ratowników niosących pomoc. 11 osób rannych przebywa w śląskich szpitalach, w tym 9 w siemianowickim Centrum Leczenia Oparzeń.
Jolanta Talarczyk dodała, że teraz rozpocznie się akcja gaszenia pożaru, bo można odciąć dopływ powietrza do wyrobiska. Wcześniej się na to nie zdecydowano, gdyż liczono, że poszukiwany żyje. Talarczyk podkreśliła, że stężenie metanu było bardzo duże i groziło wybuchem, który mógł mieć tragiczne następstwa dla kopalni. Teraz rozpocznie się budowanie dwóch tam przeciwwybuchowych.
Do powstania pożaru metanu 820 metrów pod ziemią doszło w "Krupińskim" tydzień temu. W rejonie zagrożenia znajdowało się 32 mężczyzn. Zginął jeden górnik i dwóch ratowników niosących pomoc. 11 osób rannych przebywa w śląskich szpitalach, w tym 9 w siemianowickim Centrum Leczenia Oparzeń.

Radio Szczecin