Nawet kilkaset osób może zostać rozliczonych za zadymę w Bydgoszczy - zapowiada wiceminister spraw wewnętrznych Adam Rapacki.
Wraz z ministrem sportu Adamem Gierszem przedstawiał on posłom sejmowej komisji sportu sprawozdanie z ostatnich działań władz po bijatyce na meczu finałowym Pucharu Polski. "Są wszczęte postępowania karne. Jedno w sprawie możliwości niedopełnienia obowiązków przez organizatora i drugie związane z naruszeniem porządku publicznego. Na dzień dzisiejszy ponad 30 osób było zatrzymanych, ma postawionych zarzuty i będzie rozliczonych z tego nawet kilkaset osób" - zapowiedział Adam Rapacki.
Minister jednoznacznie wskazał również na to, że to środowisko piłkarskie samo musi także wydać wojnę pseudokibicom. "Trzeba jasno powiedzieć, że wiele klubów nie podjęło zdecydowanej walki z chuliganami. W wielu klubach dla świętego spokoju układają się z różnego rodzaju stowarzyszeniami kibiców, które łamią prawo" - mówił minister.
Na spotkanie z posłami nie przyszedł jednak nikt z Polskiego Związku Piłki Nożnej, chociaż to związek był organizatorem meczu w Bydgoszczy.
Prezes Grzegorz Lato przysłał list, w którym napisał, że ma inne zajęcia. Rozsierdziło to posłów. "Tracimy czas, bo PZPN-owi udało się wymiksować, stanąć obok i się przyglądają. My wszyscy dyskutujemy, jak to jest źle i co się wydarzyło, a ci którzy tak na prawdę ponoszą odpowiedzialność są z boku i się z nas śmieją. Na miły Bóg, tak nie może być" - grzmiał były minister sportu Mirosław Drzewiecki.
Obecny minister sportu Adam Giersz zapowiedział, że zawiesza dialog z kibicami dopóki nie oczyszczą swych szeregów z bandytów. "Teraz słyszymy protesty środowisk kibicowskich, że łamiemy prawa obywatelskie i że chcą być traktowani jak wszyscy obywatele. Tak, kibole będą traktowani tak jak wszyscy obywatele, bo do tej pory byli w uprzywilejowanej sytuacji, tolerowane były przestępstwa stadionowe" - powiedział minister sportu.
Szef resortu sportu zapewnił, że jeśli będzie trzeba rząd poradzi sobie sam z chuliganami stadionowymi, ale będzie lepiej jeśli środowisko piłkarskie będzie współpracować. Adam Giersz zaapelował także do posłów, aby walki z chuliganami nie wykorzystywać w rozgrywkach politycznych. Osłabi to bowiem skuteczność działań.
Minister jednoznacznie wskazał również na to, że to środowisko piłkarskie samo musi także wydać wojnę pseudokibicom. "Trzeba jasno powiedzieć, że wiele klubów nie podjęło zdecydowanej walki z chuliganami. W wielu klubach dla świętego spokoju układają się z różnego rodzaju stowarzyszeniami kibiców, które łamią prawo" - mówił minister.
Na spotkanie z posłami nie przyszedł jednak nikt z Polskiego Związku Piłki Nożnej, chociaż to związek był organizatorem meczu w Bydgoszczy.
Prezes Grzegorz Lato przysłał list, w którym napisał, że ma inne zajęcia. Rozsierdziło to posłów. "Tracimy czas, bo PZPN-owi udało się wymiksować, stanąć obok i się przyglądają. My wszyscy dyskutujemy, jak to jest źle i co się wydarzyło, a ci którzy tak na prawdę ponoszą odpowiedzialność są z boku i się z nas śmieją. Na miły Bóg, tak nie może być" - grzmiał były minister sportu Mirosław Drzewiecki.
Obecny minister sportu Adam Giersz zapowiedział, że zawiesza dialog z kibicami dopóki nie oczyszczą swych szeregów z bandytów. "Teraz słyszymy protesty środowisk kibicowskich, że łamiemy prawa obywatelskie i że chcą być traktowani jak wszyscy obywatele. Tak, kibole będą traktowani tak jak wszyscy obywatele, bo do tej pory byli w uprzywilejowanej sytuacji, tolerowane były przestępstwa stadionowe" - powiedział minister sportu.
Szef resortu sportu zapewnił, że jeśli będzie trzeba rząd poradzi sobie sam z chuliganami stadionowymi, ale będzie lepiej jeśli środowisko piłkarskie będzie współpracować. Adam Giersz zaapelował także do posłów, aby walki z chuliganami nie wykorzystywać w rozgrywkach politycznych. Osłabi to bowiem skuteczność działań.

Radio Szczecin