Straty po powodziach i cyklonie w Australii na przełomie tego i ubiegłego roku przekroczyły 6 miliardów dolarów australijskich, czyli ponad 17 miliardów złotych. To wstępne szacunki ministra finansów australijskiego stanu Queensland, Andrew Frasera.
W grudniu 2010 i styczniu 2011 roku w północno-wschodnim stanie Queensland doszło do jednych z najbardziej tragicznych zdarzeń w historii Australii. W powodziach ucierpiał obszar o powierzchni Francji. Najbardziej dotknięta kataklizmem została stolica regionu, Brisbane. Zalane zostały także okoliczne kopalnie węgla kamiennego, ucierpiały uprawy, zniszczone zostały drogi. Kilka dni później nad tymi samymi miejscami przeszedł cyklon Yasi. Z powodu zniszczenia kopalni ucierpiała australijska gospodarka, a zwłaszcza eksport węgla.
Dziś straty liczone są w miliardach. Pierwotnie szacowano je na 5,8 miliarda dolarów australijskich, dziś już wiadomo, że przekroczą 6 miliardów. Tereny popowodziowe do dziś odwiedzają politycy stanu Queensland. Dziś premier tego stanu Anna Bligh zapowiedziała, że mieszkańcy będą mogli na preferencyjnych warunkach budować domy powyżej poziomu wody powodziowej.
Dziś straty liczone są w miliardach. Pierwotnie szacowano je na 5,8 miliarda dolarów australijskich, dziś już wiadomo, że przekroczą 6 miliardów. Tereny popowodziowe do dziś odwiedzają politycy stanu Queensland. Dziś premier tego stanu Anna Bligh zapowiedziała, że mieszkańcy będą mogli na preferencyjnych warunkach budować domy powyżej poziomu wody powodziowej.

Radio Szczecin