Francuz, który zabrał w piątek drut kolczasty z terenu przy dawnym obozie Auschwitz, nie usłyszy zarzutów i będzie w tej sprawie tylko świadkiem.
Podczas przesłuchania przez oświęcimską policję i prokuraturę powiedział, że zabrał kawałek drutu z terenu leżącego poza obozem.
Była to część resztek pochodząca z wymiany ogrodzenia, które po wojnie zmieniano już kilka razy.
Francuz nie wyciął drutu, wziął tylko fragment leżący w trawie. Pokazał to miejsce policjantom, przesłuchano też jednego z dyrektorów muzeum, który potwierdził, że drut nie pochodzi z terenu byłego obozu. Drut wróci na miejsce, z którego został zabrany.
Była to część resztek pochodząca z wymiany ogrodzenia, które po wojnie zmieniano już kilka razy.
Francuz nie wyciął drutu, wziął tylko fragment leżący w trawie. Pokazał to miejsce policjantom, przesłuchano też jednego z dyrektorów muzeum, który potwierdził, że drut nie pochodzi z terenu byłego obozu. Drut wróci na miejsce, z którego został zabrany.

Radio Szczecin