200 mln euro tygodniowo - na tyle hiszpańska Federacja Producentów i Eksporterów Owoców i Warzyw wyceniła straty spowodowane oskarżeniem, że ogórki zakażone coli pochodzą z Malagi.
Jeśli okaże się, że w Hiszpanii nie ma ogniska tej bakterii, rząd w Madrycie zwróci się do Unii Europejskiej o pieniądze na pokrycie strat.
„Ogórkowy kryzys" - tak hiszpańscy plantatorzy nazwali obecną sytuację. Finlandia i Austria zamknęły przed nimi granice. Czechy odmawiają przyjmowania hiszpańskich owoców i warzyw, a Niemcy odesłali część zamówień. Tymczasem wciąż nie ma dowodów, że ogórki zarażone bakterią coli pochodzą z Malagi.
„Mogło się to stać tylko wtedy, kiedy zostały podlane wodą w której były te bakterie" - argumentuje Joan Vicente z barcelońskiego Centrum Biotechnologii. Producenci twierdzą, że ogórki są uprawiane w szklarniach i podlewane wodą, która jest kontrolowana. Z plantacji w Maladze pobrano próbki gruntu wody i ziemi, by sprawdzić czy są w nich groźne bakterie. Wyniki będą znane w środę.
„Ogórkowy kryzys" - tak hiszpańscy plantatorzy nazwali obecną sytuację. Finlandia i Austria zamknęły przed nimi granice. Czechy odmawiają przyjmowania hiszpańskich owoców i warzyw, a Niemcy odesłali część zamówień. Tymczasem wciąż nie ma dowodów, że ogórki zarażone bakterią coli pochodzą z Malagi.
„Mogło się to stać tylko wtedy, kiedy zostały podlane wodą w której były te bakterie" - argumentuje Joan Vicente z barcelońskiego Centrum Biotechnologii. Producenci twierdzą, że ogórki są uprawiane w szklarniach i podlewane wodą, która jest kontrolowana. Z plantacji w Maladze pobrano próbki gruntu wody i ziemi, by sprawdzić czy są w nich groźne bakterie. Wyniki będą znane w środę.

Radio Szczecin