Minister obrony narodowej Bogdan Klich ma nadzieję, że sąd uniewinni siedmiu żołnierzy oskarżonych o zabicie cywili w afgańskiej wiosce Nangar Khel. Werdykt w tym głośnym procesie zapadnie dziś po południu przed sądem wojskowym w Warszawie.
Szef MON powiedział IAR, że jego zdaniem żołnierze popełnili w Afganistanie "fatalny błąd" i sędziowie jego zdaniem powinni ich uniewinnić.
Zdanie w tej sprawie minister Klich wyrobił sobie - jak powiedział - już w grudniu 2007 roku, po rozmowie o wydarzeniach w Nangar Khel z amerykańskim pułkownikiem Martinem Schuitzerem - przełożonym naszych żołnierzy w Afganistanie.
Pułkownik Schuitzer powiedział wtedy, że amerykańskim żołnierzom podobne błędy zdarzają się kilka razy w miesiącu, a Polakom w owym czasie w Afganistanie zdarzyło się to po raz pierwszy.
Minister po rozmowie z amerykańskim oficerem zgłosił się do prokuratury i zeznawał w takim duchu - na korzyść oskarżonych żołnierzy. Szef MON przypomniał też w rozmowie z IAR, że wydarzenia w Nangar Khel stały się impulsem do zmiany przepisów.
Wprowadzono regulacje, które umożliwiają finansowanie z budżetu państwa pomoc prawną dla żołnierzy, którzy w związku z czynami popełnionymi podczas działań służbowych, znaleźli się w sytuacji zagrożenia odpowiedzialnością karną.
Prokuratura domaga się wobec dowódcy oskarżonych żołnierzy, kapitana Olgierda C., który nie zgodził się na ujawnienie swoich danych - 12 lat więzienia. Tyle samo prokurator żąda dla chorążego Andrzeja Osieckiego. Dla podporucznika Łukasza Bywalca i plutonowego Tomasza Borysiewicza śledczy chcą 10 lat więzienia, a dla starszych szeregowych Jacka Janika i Roberta Boksy - po 8 lat pozbawienia wolności. Starszy szeregowy rezerwy Damian Ligocki, jako jedyny nie jest oskarżony o zabójstwo cywilów i dla niego prokurator domaga się kary 5 lat więzienia.
Zdanie w tej sprawie minister Klich wyrobił sobie - jak powiedział - już w grudniu 2007 roku, po rozmowie o wydarzeniach w Nangar Khel z amerykańskim pułkownikiem Martinem Schuitzerem - przełożonym naszych żołnierzy w Afganistanie.
Pułkownik Schuitzer powiedział wtedy, że amerykańskim żołnierzom podobne błędy zdarzają się kilka razy w miesiącu, a Polakom w owym czasie w Afganistanie zdarzyło się to po raz pierwszy.
Minister po rozmowie z amerykańskim oficerem zgłosił się do prokuratury i zeznawał w takim duchu - na korzyść oskarżonych żołnierzy. Szef MON przypomniał też w rozmowie z IAR, że wydarzenia w Nangar Khel stały się impulsem do zmiany przepisów.
Wprowadzono regulacje, które umożliwiają finansowanie z budżetu państwa pomoc prawną dla żołnierzy, którzy w związku z czynami popełnionymi podczas działań służbowych, znaleźli się w sytuacji zagrożenia odpowiedzialnością karną.
Prokuratura domaga się wobec dowódcy oskarżonych żołnierzy, kapitana Olgierda C., który nie zgodził się na ujawnienie swoich danych - 12 lat więzienia. Tyle samo prokurator żąda dla chorążego Andrzeja Osieckiego. Dla podporucznika Łukasza Bywalca i plutonowego Tomasza Borysiewicza śledczy chcą 10 lat więzienia, a dla starszych szeregowych Jacka Janika i Roberta Boksy - po 8 lat pozbawienia wolności. Starszy szeregowy rezerwy Damian Ligocki, jako jedyny nie jest oskarżony o zabójstwo cywilów i dla niego prokurator domaga się kary 5 lat więzienia.

Radio Szczecin