Pierwsze testy kiełków zabezpieczonych w gospodarstwie w Dolnej Saksonii nie wykazały obecności groźnego szczepu bakterii E.coli. Do zbadania pozostaje jeszcze kilkanaście próbek.
Jak poinformowały lokalne władze dotychczas przebadano 23 z 40 próbek kiełków z miejscowości Bienenbuettel. Testy niczego nie wykazały. Wyniki badań pozostałych próbek mają być znane jutro.
Specjaliści podkreślają, że w gospodarstwie może już nie być śladu bakterii. Nie można wykluczyć, że groźną dla życia partię kiełków wyhodowano ze skażonych nasion. Było to jednak przed kilkoma tygodniami. Nowe partie nasion mogły być już bezpieczne.
O tym, że to właśnie gospodarstwo w Bienenbuettel jest bardzo prawdopodobnym źródłem zakażeń podał wczoraj minister rolnictwa Dolnej Saksonii. Gospodarstwo wysyłało bowiem swoje produkty w rejony, w których potem notowano liczne zarażenia. Groźny szczep bakterii wykryto też u jednej z pracownic hodowli. Druga miała objawy mogące świadczyć o zatruciu.
Specjaliści podkreślają, że w gospodarstwie może już nie być śladu bakterii. Nie można wykluczyć, że groźną dla życia partię kiełków wyhodowano ze skażonych nasion. Było to jednak przed kilkoma tygodniami. Nowe partie nasion mogły być już bezpieczne.
O tym, że to właśnie gospodarstwo w Bienenbuettel jest bardzo prawdopodobnym źródłem zakażeń podał wczoraj minister rolnictwa Dolnej Saksonii. Gospodarstwo wysyłało bowiem swoje produkty w rejony, w których potem notowano liczne zarażenia. Groźny szczep bakterii wykryto też u jednej z pracownic hodowli. Druga miała objawy mogące świadczyć o zatruciu.

Radio Szczecin