Niemcy wciąż nie znają źródła zakażeń groźnym szczepem bakterii E.coli. Pierwsze badania nie wykazały obecności bakterii w kiełkach z Dolnej Saksonii.
Specjaliści sprawdzili już 23 próbki zabezpieczone w podejrzanym gospodarstwie w miejscowości Bienenbuettel. Niczego jednak nie wykryto. Dzisiaj mamy poznać wyniki badań pozostałych siedemnastu próbek.
Minister rolnictwa Dolnej Saksonii Gert Lindemann nadal twierdzi, że może chodzić o kiełki. Tymczasem eksperci przyznają, że źródła infekcji może nie zostać wykryte już nigdy. Na razie w Niemczech nadal obowiązuje ostrzeżenie przed jedzeniem surowych pomidorów, sałat, ogórków i kiełków.
Minister rolnictwa Dolnej Saksonii Gert Lindemann nadal twierdzi, że może chodzić o kiełki. Tymczasem eksperci przyznają, że źródła infekcji może nie zostać wykryte już nigdy. Na razie w Niemczech nadal obowiązuje ostrzeżenie przed jedzeniem surowych pomidorów, sałat, ogórków i kiełków.

Radio Szczecin