Nie ma chętnych do bycia opiekunem dziennym dla najmłodszych dzieci, a ośrodki, które miały szkolić takie osoby, odwołują kursy. To kolejna klapa w zachwalanej przez rząd ustawie żłobkowej - ocenia "Gazeta Wyborcza".
Dziećmi do lat trzech można się opiekować w swoim mieszkaniu lub domu. Maksymalnie piątką. Kto się tego podejmie, musi skończyć 160-godzinne szkolenie. Jeśli jest pielęgniarką, przedszkolanką lub pedagogiem, starczy 40 godzin. To wymagania wobec kandydata na opiekuna dziennego.
Jednak mało kto ma ochotę zostać opiekunem. Szkolenia nie są tanie - od 800 do 1800 złotych - a gwarancji pracy po nich nie ma. Minister pracy i polityki społecznej Jolanta Fedak broni pomysłu. Podkreśla, że ustawa żłobkowa ma zaledwie trzy miesiące.
"Gazeta Wyborcza" pisze, że opiekun dzienny to kolejne niedociągnięcie w ustawie. Samorządy, nie mając pieniędzy na nowe formy opieki, które wprowadziła, czyli dofinansowanie prywatnych żłobków i klubów malucha, podwyższyły opłaty za żłobki. Na przykład w Krakowie podniesiono je ze 180 do 300 złotych.
Jednak mało kto ma ochotę zostać opiekunem. Szkolenia nie są tanie - od 800 do 1800 złotych - a gwarancji pracy po nich nie ma. Minister pracy i polityki społecznej Jolanta Fedak broni pomysłu. Podkreśla, że ustawa żłobkowa ma zaledwie trzy miesiące.
"Gazeta Wyborcza" pisze, że opiekun dzienny to kolejne niedociągnięcie w ustawie. Samorządy, nie mając pieniędzy na nowe formy opieki, które wprowadziła, czyli dofinansowanie prywatnych żłobków i klubów malucha, podwyższyły opłaty za żłobki. Na przykład w Krakowie podniesiono je ze 180 do 300 złotych.

Radio Szczecin