Prawie 1400 sklepów z dopalaczami zamknięto niezgodnie z prawem. Ich właściciele mogą wygrać w sądzie odszkodowania od państwa - donosi "Gazeta Wyborcza".
Dziennik przypomina, że w ramach ogłoszonej przez premiera walki z dopalaczami, Główna Inspekcja Handlowa nakazała zaprzestanie działalności "obiektów służących produkcji oraz sprzedaży wskazanych wyrobów", a inspektorzy sanepidu zamknęli w całym kraju 1400 sklepów. Właściciele 600 z nich odwołali się od decyzji. Jak podkreśla jeden z adwokatów, reprezentujących sklepy, GIS nie mógł wydać jednej decyzji dla wszystkich, ale indywidualne dla każdego punktu sprzedającego zakazane produkty.
Na razie GIS nie odpowiada na wnioski podnoszące ten argument. Jedynie co miesiąc informuje o przedłużeniu okresu ich rozpatrywania o kolejne 30 dni. W liście do gazety GIS podkreśla, że na razie żadna skarga sklepów, a było ich 20, nie została uwzględniona przez sąd.
Na razie GIS nie odpowiada na wnioski podnoszące ten argument. Jedynie co miesiąc informuje o przedłużeniu okresu ich rozpatrywania o kolejne 30 dni. W liście do gazety GIS podkreśla, że na razie żadna skarga sklepów, a było ich 20, nie została uwzględniona przez sąd.
Dodaj komentarz 4 komentarze
Jeżeli decyzja ta została wydana niezgodnie z prawem - to oznacza, że prawo jest złe. Decyzja musiała być szybka i kompleksowa ze względu na dobro społeczne. Być może jest tu jakieś uchybienie proceduralne, ale nie ma ono wpływu na nietrafność tej decyzji co do skutku. Trzeba wprowadzić zgodną z procedurami możliwość wydawania szybkich decyzji. Jak pamiętamy - mieliśmy tu do czynienia ze swoistą "ciuciubabką" między społeczeństwem, Państwem - a grupką cwanych i bezwzględnych "biznesmenów". Ten stan był nie do przyjęcia nie tylko dla tego, że ośmieszał Państwo, ale i dlatego, że szpitale zapełniały się zatrutymi dzieciakami spożywającymi to świństwo. Prócz litery prawa tzn. ustaw - są jeszcze tzw. zasady współżycia społecznego, które są dopełnieniem prawa i na równi z nim muszą być uwzględniane, a sytuacja była w całkowitej sprzeczności z zasadami współżycia społecznego. Dlatego bardzo słusznie - próby wyłudzenia jakichś odszkodowań albo czepiania się uchybień proceduralnych są nietrafione i nie będą uwzględniane.
Ja bym generalnie zwrócił uwagę to coś istotniejszego, mianowicie na tło i okres w którym ta akcja została podjęta. Otóż wszytko to dziala się mniej więcej na początku 2 połowy września, czyli kiedy? Ano właśnie wtedy kiedy PO szumnie wtedy od dłuższego czasu zapowiadała swoją "WIELKĄ OFENSYWĘ JESIENNĄ". Czy ktoś mi może podać przykład przykład niezmiernnie istotnych ustaw, które zostały uchwalone? Oczywiście, że nie bo cała ta niby ofensywa jesienna swoją genezę wzięła z okresu wyborów prezydenckich, kiedy to Platforma głośno mówiła czego to oni nie uchwalą we wrześniu tylko po to, aby przyciągnąć do siebie potencjalnych wyborców.Pamięta może ktoś jak się odgrażała Kopacz ile to ona ma ustaw w rękawie? Żadnych projektów uchwał nie było w związku z tym rząd szukał pretekstu by przeżucić uwagę opini publicznej. Cała ta akcja z zamykaniem sklepów była tylko pokazówką i było to oczywiste, że tamte działania nie były dokońca zgodne z prawem. Za to odwróciły uwagę ludzi od tego co rząd obiecał i to się udało.
No to w jaki sposób teraz PO odwróci uwagę wyborców od najważniejszych spraw które powinny stać się przedmiotem rozliczenia obietnic wyborczych oraz wyznaczenia celów na przyszłą kadencję? Z raportem Millera nie wyszło - trzeba było jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem kampanii, czyli zbyt wcześnie - upublicznić. Na szczęście próby podsycania teraz tego tematu zamiast debaty wyborczej już chyba się nie powiodą... więc co, jaki erzac teraz mają przygotowany...?
W każdym razie to, że zamiast do każdego przedsiębiorcy oddzielnie pisać - posłużono się ogólnym ogłoszeniem - to jedynie naciągnięty jak barania struna pretekst i nawet najbardziej wyślizgany adwokacina nie zrobi z tego afery, a jeśli nawet będzie próbował, może sporo stracić, z prawem wykonywania zawodu włącznie.

Radio Szczecin