Reakcja w sprawie informacji o pobiciu była natychmiastowa - tak informacje tygodnika "Wprost" komentuje szef zachodniopomorskiego Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Grzegorz Napieralski zaprzecza doniesieniom gazety.
"Wprost" opisał wrześniowy piknik partii nieopodal Jeziora Nowogardzkiego, gdzie Paweł Lembas z Federacji Młodych Socjaldemokratów miał zaatakować koleżankę partyjną. Poszkodowana złożyła zawiadomienie w prokuraturze, w dokumentach z obdukcji lekarze piszą o siniakach na udzie. Według "Wprost", Napieralski miał tuszować sprawę.
Poseł SLD zapewnia, że niczego nie próbował "zamiatać pod dywan".
- Przygotowaliśmy wniosek do sądu partyjnego i zwołaliśmy sąd partyjny, ale przygotowując te wszystkie działania mieliśmy na uwadze jedną rzecz - dobro dziewczyny, dobro Ani, które było dla nas najważniejsze - powiedział Napieralski.
Gazeta nie wymienia prawdziwego imienia dziewczyny. Rzecznik SLD w regionie Albin Majkowski informuje, że w zeszłym tygodniu wpłynął wniosek do sądu koleżeńskiego.
- Sąd wojewódzki ma w swoich kompetencjach możliwość usunięcia kogoś z partii za niestosowne zachowanie - tłumaczy Majkowski.
Według gazety, Grzegorz Napieralski miał dowiedzieć się o zdarzeniu w październiku. Jak sam tłumaczy, nie pamięta, kiedy usłyszał o sprawie.
- Sprawa była bardzo delikatna. Poprosiłem o pomoc w tej sprawie koleżankę - szefową Forum Kobiet, która przygotowała odpowiednie dokumenty - dodaje Napieralski.
Według prokuratury, dziewczyna odniosła lekkie obrażenia, dlatego nie wszczęto postępowania z urzędu. Próbowaliśmy dodzwonić się do poszkodowanej - nie odbiera telefonu.
Poseł SLD zapewnia, że niczego nie próbował "zamiatać pod dywan".
- Przygotowaliśmy wniosek do sądu partyjnego i zwołaliśmy sąd partyjny, ale przygotowując te wszystkie działania mieliśmy na uwadze jedną rzecz - dobro dziewczyny, dobro Ani, które było dla nas najważniejsze - powiedział Napieralski.
Gazeta nie wymienia prawdziwego imienia dziewczyny. Rzecznik SLD w regionie Albin Majkowski informuje, że w zeszłym tygodniu wpłynął wniosek do sądu koleżeńskiego.
- Sąd wojewódzki ma w swoich kompetencjach możliwość usunięcia kogoś z partii za niestosowne zachowanie - tłumaczy Majkowski.
Według gazety, Grzegorz Napieralski miał dowiedzieć się o zdarzeniu w październiku. Jak sam tłumaczy, nie pamięta, kiedy usłyszał o sprawie.
- Sprawa była bardzo delikatna. Poprosiłem o pomoc w tej sprawie koleżankę - szefową Forum Kobiet, która przygotowała odpowiednie dokumenty - dodaje Napieralski.
Według prokuratury, dziewczyna odniosła lekkie obrażenia, dlatego nie wszczęto postępowania z urzędu. Próbowaliśmy dodzwonić się do poszkodowanej - nie odbiera telefonu.