Artur Nycz i Adam Ostaszewski wyrzuceni z SLD. Tym samym klub radnych zachodniopomorskiego sejmiku formalnie przestał istnieć. Taką decyzję podjął Wojewódzki Sąd Partyjny. Wnioskował o to szef Sojuszu w regionie Dariusz Wieczorek.
- Pretekstem do wyrzucenia z SLD jest to, że zawiesiliśmy swoje członkostwo w klubie radnych w sejmiku - tłumaczy Adam Ostaszewski. - Ale w rzeczywistości chodzi o to, że stanęliśmy za Grzegorzem Napieralskim, który domagał się zmiany na lewicy. Lokalni działacze i liderzy SLD, czyli Dariusz Wieczorek i Stanisław Wziątek czyszczą sobie przedpole i wykorzystują każdą okazję, żeby wyrzucać najbardziej aktywnych działaczy, którzy w ich mniemaniu mogą im zagrozić. Tak naprawdę nie zależy im na dobru lewicy. Chcą tylko wydusić do końca szyld SLD jak cytrynę, działaczki i działaczy lewicy, żeby z pierwszych miejsc wejść do Sejmu i doczołgać się do wyborów parlamentarnych.
Jak dodaje Artur Nycz, pretekst wyrzucenia z partii trudno zrozumieć. - To zupełnie absurdalna sytuacja od strony prawnej. Postawiono nam zarzut korzystania z uprawnienia wynikającego z zewnętrznych uregulowań, z regulaminu klubu radnych, który napisał sam Dariusz Wieczorek. Zarzuca się nam naruszanie zasad etycznych, bo rozmawialiśmy z mediami. To argumenty bardzo naciągane. Takie jest dziś stanowisko w stosunku do osób, które chcą tę partię zmieniać - komentuje Nycz.
Klub liczył cztery osoby. Teraz są dwie, ale aby funkcjonował musi liczyć minimum trzy.
Obaj radni krytykowali w mediach lub na Facebooku władze partii, solidaryzują się z
zawieszonym w prawach członka SLD Grzegorzem Napieralskim i krytykowali Magdalenę
Ogórek. Oświadczyli, że nie będą na nią głosować oraz na początku kwietnia samowolnie
zawiesili swoje członkostwo w klubie SLD w zachodniopomorskim sejmiku.
Żaden z radnych nie będzie się odwoływał od tej decyzji do Krajowego Sądu Partyjnego.
Jak dodaje Artur Nycz, pretekst wyrzucenia z partii trudno zrozumieć. - To zupełnie absurdalna sytuacja od strony prawnej. Postawiono nam zarzut korzystania z uprawnienia wynikającego z zewnętrznych uregulowań, z regulaminu klubu radnych, który napisał sam Dariusz Wieczorek. Zarzuca się nam naruszanie zasad etycznych, bo rozmawialiśmy z mediami. To argumenty bardzo naciągane. Takie jest dziś stanowisko w stosunku do osób, które chcą tę partię zmieniać - komentuje Nycz.
Klub liczył cztery osoby. Teraz są dwie, ale aby funkcjonował musi liczyć minimum trzy.
Obaj radni krytykowali w mediach lub na Facebooku władze partii, solidaryzują się z
zawieszonym w prawach członka SLD Grzegorzem Napieralskim i krytykowali Magdalenę
Ogórek. Oświadczyli, że nie będą na nią głosować oraz na początku kwietnia samowolnie
zawiesili swoje członkostwo w klubie SLD w zachodniopomorskim sejmiku.
Żaden z radnych nie będzie się odwoływał od tej decyzji do Krajowego Sądu Partyjnego.

Radio Szczecin