Radio SzczecinRadio Szczecin » Region
  Reklama  
Zobacz
  Autopromocja  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz

Tragedia na Głębokim. Nie żyje nastolatka Fot. Konrad Nowak [Radio Szczecin]
Tragedia na Głębokim. Nie żyje nastolatka Fot. Konrad Nowak [Radio Szczecin]
Nie udało się uratować 12-latki, która utonęła w jeziorze Głębokie w Szczecinie. Ratownicy ponad godzinę prowadzili reanimację nastolatki, jednak nie udało się im przywrócić akcji serca.
Informacje o tym zdarzeniu dostaliśmy około godziny 15:30 - mówi Irena Kornicz z KWP w Szczecinie.

- Na strzeżonym kąpielisku na jeziorze Głębokim topi się 12-latka. Dziewczynka była ze swoją starszą o dwa lata siostra, bez dorosłych opiekunów. Pływały sobie między żółtymi i czerwonymi bojami. W pewnej chwili młodsza z dziewczynek zniknęła pod wodą. Została wyciągnięta na brzeg i zaczęto reanimację. Niestety dziewczynka zmarła - komentuje Kornicz.

Świadkowie zdarzenia mówili w TVN24, że zanim ratownicy ruszyli do wody najpierw kilkakrotnie wzywali ją przez megafon.

- To dosyć długo trwało. Ratownicy wiedzieli mniej więcej gdzie mają szukać. Jak już zaczęli, to w krótkim czasie ją wyciągnęli, ale ile ona była pod tą wodą to nikt nie wie. - Dla mnie to przede wszystkim jedna rzecz, za późno podjęta akcja ratunkowa. To jest najważniejsze. Pierwsze zgłoszenie i ratownik powinien być w wodzie, a tego nie było. Akcja ratunkowa została podjęta po 20, jak nie 30 minutach od pierwszego zgłoszenia. To jest stanowczo za późno - komentują świadkowie.

Mirosław Gosieniecki, prezes szczecińskiego WOPR-u, broni swoich pracowników.

- Czterech ratowników od razu popłynęło szukać i nurkowali. Jest tutaj i płetwonurek. Trzech ratowników zostało na plaży i wypraszało wszystkich z wody. Jednocześnie przez megafon mówiono i wołano tę dziewczynkę.

Okoliczności tragedii wyjaśnia prokuratura.

Na miejscu pracują funkcjonariusze policji, którzy wyjaśniają w jaki sposób mogło dojść do takiego wypadku na strzeżonym kąpielisku.
Świadkowie zdarzenia mówili w TVN24, że zanim ratownicy ruszyli do wody najpierw kilkakrotnie wzywali ją przez megafon.
Mirosław Gosieniecki, prezes szczecińskiego WOPR-u, broni swoich pracowników.
Na miejscu pracują funkcjonariusze policji, którzy wyjaśniają w jaki sposób mogło dojść do takiego wypadku na strzeżonym kąpielisku.

Najnowsze Szczecin Region Polska i świat Sport Kultura Biznes Posłuchaj

  Autopromocja  
Zobacz

radioszczecin.tv

Najnowsze podcasty