Policjanci wyjaśniają przyczyny czwartkowego utonięcia 12-latki na jeziorze Głębokim w Szczecinie. Zbierają dowody i przesłuchują świadków.
Jak mówi Irena Kornicz z Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie, na razie nie wiadomo czy dziecko miało prawo przebywać na kąpielisku bez opieki dorosłych.
- Policjanci cały czas zbierają niezbędną dokumentację dotyczącą samego kąpieliska i jego regulaminu. Przesłuchiwani są również ratownicy. Ci, którzy byli na kąpielisku zostali poddani badaniom na trzeźwość. Wszyscy byli trzeźwi - informuje Kornicz.
Dziewczynka była nad wodą tylko ze starszą siostrą i koleżanką. Gdy pływała między żółtymi i czerwonymi bojami nagle zniknęła. Po wyciągnięciu 12-latki na brzeg ratownicy reanimowali ją przez ponad godzinę. Bezskutecznie.
Świadkowie zdarzenia twierdzili, że akcja ratunkowa ruszyła za późno. Z kolei Mirosław Gosieniecki, prezes szczecińskiego WOPR-u, nie ma swoim pracownikom nic do zarzucenia. Okoliczności zdarzenia wyjaśni prokuratura.
- Policjanci cały czas zbierają niezbędną dokumentację dotyczącą samego kąpieliska i jego regulaminu. Przesłuchiwani są również ratownicy. Ci, którzy byli na kąpielisku zostali poddani badaniom na trzeźwość. Wszyscy byli trzeźwi - informuje Kornicz.
Dziewczynka była nad wodą tylko ze starszą siostrą i koleżanką. Gdy pływała między żółtymi i czerwonymi bojami nagle zniknęła. Po wyciągnięciu 12-latki na brzeg ratownicy reanimowali ją przez ponad godzinę. Bezskutecznie.
Świadkowie zdarzenia twierdzili, że akcja ratunkowa ruszyła za późno. Z kolei Mirosław Gosieniecki, prezes szczecińskiego WOPR-u, nie ma swoim pracownikom nic do zarzucenia. Okoliczności zdarzenia wyjaśni prokuratura.

Radio Szczecin