Przez trzy dni dzik błąkał się po podwórku, ale żadne służby się nim nie zainteresowały. O sprawie w magazynie "Czas Reakcji" opowiadała słuchaczka Radia Szczecin.
W piątek zwierzę weszło na podwórko mamy słuchaczki w Czartoryi pod Chojną. Według pani Róży, dzik nie reagował na ludzi i słaniał się na nogach. Mogło to oznaczać, że był chory.
- Dzik wpadł do kanału, w którym naprawia się samochody. Próbowaliśmy dzwonić do straży miejskiej, ale od piątku nikt nie odbierał. Rozmawialiśmy z policją i byli bezradni. Swój numer telefonu podałam też w nadleśnictwie, ale nie oddzwonili. Chodziło mi żeby zabrali tego dzika jak jeszcze żył - wyjaśnia Pani Róża.
W niedzielę zwierzę padło. W poniedziałek Pani Róża rozmawiała w tej sprawie z burmistrzem Chojny. Ten zaoferował, że służby gminne zabiorą dzika, ale wystawią za to rachunek na 800 zł.
Wojewódzki lekarz weterynarii w Szczecinie, Tomasz Grupiński ocenił, że zwierzę faktycznie mogło być chore. Dodał, że sprawą powinny się zająć służby gminne.
- Nawet jeśli jest to sobota czy niedziela, straż gminna czy policja ma telefon i powiadomi powiatowego lekarza nawet w nocy. W tej sytuacji na koszt budżetu państwa skieruje dzika do utylizacji - wyjaśnia Grupiński.
Jak zapewnił Grupiński, ciało zwierzęcia zostanie przebadane. Według niego dzik raczej nie chorował na afrykański pomór świń. Nie wykluczył jednak wścieklizny lub zapalenia płuc.
Posłuchaj poniedziałkowej audycji "Czas Reakcji".
- Dzik wpadł do kanału, w którym naprawia się samochody. Próbowaliśmy dzwonić do straży miejskiej, ale od piątku nikt nie odbierał. Rozmawialiśmy z policją i byli bezradni. Swój numer telefonu podałam też w nadleśnictwie, ale nie oddzwonili. Chodziło mi żeby zabrali tego dzika jak jeszcze żył - wyjaśnia Pani Róża.
W niedzielę zwierzę padło. W poniedziałek Pani Róża rozmawiała w tej sprawie z burmistrzem Chojny. Ten zaoferował, że służby gminne zabiorą dzika, ale wystawią za to rachunek na 800 zł.
Wojewódzki lekarz weterynarii w Szczecinie, Tomasz Grupiński ocenił, że zwierzę faktycznie mogło być chore. Dodał, że sprawą powinny się zająć służby gminne.
- Nawet jeśli jest to sobota czy niedziela, straż gminna czy policja ma telefon i powiadomi powiatowego lekarza nawet w nocy. W tej sytuacji na koszt budżetu państwa skieruje dzika do utylizacji - wyjaśnia Grupiński.
Jak zapewnił Grupiński, ciało zwierzęcia zostanie przebadane. Według niego dzik raczej nie chorował na afrykański pomór świń. Nie wykluczył jednak wścieklizny lub zapalenia płuc.
Posłuchaj poniedziałkowej audycji "Czas Reakcji".

Radio Szczecin