Samochód przewożący materiały wyborcze sztabu Grzegorza Napieralskiego prowadzony był przez osobę prywatną, nie wolontariusza sztabu. Takie oświadczenie w sprawie porannej kolizji w Szczecinie przesłał szef sztabu Napieralskiego, Piotr Kęsik.
Jak informowaliśmy - w niedzielę rano samochód przewożący materiały wyborcze Grzegorza Napieralskiego z niewyjaśnionych przyczyn zjechał z asfaltu i uderzył w słup na ulicy Chopina. Ulotki rozsypały się na ulicy, kierowca auta zbiegł
Kilka godzin później do policjantów zgłosił się mężczyzna, podający się za kierowcę. Był trzeźwy.
Trwa dochodzenie w sprawie okoliczności zdarzenia. Za spowodowanie kolizji grozi 6 punktów karnych i do 500 złotych mandatu.
Dodaj komentarz 4 komentarze
ciekawe, czy policjanci wpadną na pomysł porównania odcisków palców na kierownicy z odciskami tego, co się zgłosił...?
Wszystko to szyte grubymi nićmi jest! Młodzian wypełnionym po brzegi agitką wyborczą autkiem Napieralskiego, pojechał zapewne po mleko i bułeczki na poranne śniadanko, nie dojechał bo przywalił w słup i czmychnął w siną dal... PO skromnym śniadaniu sztabowców, zgłosił się dobrowolnie na policję:))
Co za brednie. Osoba niewinna nie ucieka z miejsca zdarzenia.Chyba, że Pan Napieralski myśli że już wygrał wybory i mu wszystko wolno.Policja powinna sprawdzić i zabezpieczyć monitoring , chyba że akurat się w tym dniu PO psuł.
PO nownie PO zamiecie sprawę pod dywan
oddelegowali trzeżwego i po sprawie z za ucieczkę z miejsca wypadku kara się nie należy ?

Radio Szczecin