Kluczowym dla wyjaśnienia przyczyn katastrofy jest zapis z czarnej skrzynki - mówi Edmund Klich, przewodniczący Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, a wcześniej przewodniczący komisji wojskowej.
Samolot Casa, który rozbił się wczoraj w Mirosławcu przy podchodzeniu do lądowania mógł być oblodzony - mówi Edmund Klich. - Są instalacje przeciwoblodzeniowe, ale to była ostatnia faza przed lądowaniem i załoga prawdopodobnie wypuszczała klap lub inne urządzenia do konfiguracji do lądowania i wtedy coś niespodziewanego nastąpiło. Zdaniem Edmunda Klicha, komisja skupi się przede wszystkim na 3 sprawach: technice lotu, działaniach załogi i pogodzie.
Pierwsze wyniki prac komisji mogą być znane zaraz po odnalezieniu czarnych skrzynek i odczytach rejestratorów. Pełniejsze po kilku tygodniach pod warunkiem, że nie będzie trzeba wykonać skomplikowanych badań technicznych - dodaje Edmund Klich. - Generalnie komisje badają zapis skrzynek do miesiąca. Chyba, że wymaga to dodatkowych skomplikowanych badań.
Do czasu wykluczenia problemu technicznego pozostałe CASY przestają latać, bo takie są procedury. - Gdyby to był problem techniczny, może powtórzyć się w innych samolotach. Trwa to kilkanaście dni do momentu, gdy zespół inżynieryjny ustali, że nie było żadnych problemów technicznych - mówi Klich.
W skład komisji badającej wypadek wchodzi zespół ludzi z wielu dziedzin: od techniki lotniczej, inżynierów, pilotów, specjalistów od medycyny lotniczej i innych.

Radio Szczecin
