Radio SzczecinRadio Szczecin » Region
  Reklama  
Zobacz
  Autopromocja  
Zobacz
  Autopromocja  
Zobacz

Morska Służba Poszukiwania i Ratownictwa posiada m.in. statek ratowniczy "Tajfun" typu SAR-1500. Fot. www.wikipedia.org/GRAD
Morska Służba Poszukiwania i Ratownictwa posiada m.in. statek ratowniczy "Tajfun" typu SAR-1500. Fot. www.wikipedia.org/GRAD
Akcję poszukiwawczo-ratowniczą w Zatoce Pomorskiej prowadzono pomiędzy Świnoujściem a Bornholmem od niedzieli do wieczora w poniedziałek.
W sobotni wieczór ktoś nadał informację, że nabiera wody na jachcie. Potem sygnał się urwał. Przez dwa dni służby - z wody i powietrza - szukały żeglarza na Bałtyku. Nie znaleziono żadnego śladu po jachcie.

- W związku z tym dalsze prowadzenie poszukiwań jest nieuzasadnione, gdyż szanse na przeżycie żeglarza, jeśli otrzymany przez nas sygnał SOS był prawdziwy, są bliskie zera - mówi Andrzej Spica z Centrum Koordynacyjnego Morskiej Służby SAR Świnoujście.

Nie ma też 100-procentowej pewności, że jacht "Zefir" istnieje i faktycznie wypłynął w morze. Sygnał wzywania pomocy był nietypowy - nadano go na kanale 12., którego żeglarze nie używają w tym celu. Ten służy temu, by kontaktować się z kapitanatem, gdy żeglarze proszą o zgodę na wejście do portu. "SOS" nadawane jest na kanale 16. W dodatku osoba, która go nadawała, nie wzywała "SOS" tylko poinformowała o kłopotach, ale jednocześnie nie określiła swojej lokalizacji.

- Sygnał nie miał formy wzywania pomocy, tylko zapytanie, czy ktoś mógłby mu pomóc. Żeglarz, który się zgłaszał, nawet się nie starał określić swojego położenia - dodaje Spica.

Żeglarz poinformował, że płynie jachtem Zefir ze Świnoujścia na Bornholm. Służby nie odnalazły na wybrzeżu informacji o takiej jednostce. Poszukiwania będą wznowione pod warunkiem, że ktoś potwierdzi wyjście jednostki z portu w Świnoujściu lub znalezione zostaną szczątki jachtu.
Relacja Anny Łukaszek

Najnowsze Szczecin Region Polska i świat Sport Kultura Biznes Posłuchaj

  Autopromocja  
Zobacz

radioszczecin.tv

Najnowsze podcasty