Chcieli mieć swoje, wolne związki zawodowe, strajkowali w 1981 roku razem z Solidarnością. W poniedziałek byli funkcjonariusze milicji obywatelskiej spotkali się w Szczecinie, aby wspominać i przypomnieć ten zapomniany nieco epizod walki o wolną Polskę. Spotkały ich za to szykany: internowania i zwolnienia ze służby.
Gdy oddziały wojsko i ZOMO stały przed stocznią, zwrócił się do nich z odezwą podporucznik Julian Sekuła.
- Robotnicy nie mają broni. Koledzy, gdy otrzymacie rozkaz użycia przemocy, nie wykonajcie go - mówił wtedy Sekuła.
Milicjantów, którzy chcieli mieć swoje wolne związki, wspierała Solidarność i robotnicy. A przecież my byliśmy wrogami - opowiadał dzisiaj Sekuła.
- Jakże byliśmy mile zaskoczeni, gdy przybywając tu do stoczni wszyscy ogarnęli nas ciepłem rodzinnym - mówi Julian Sekuła.
Historyk Michał Paziewski w 1981 roku był redaktorem solidarnościowego pisma "Jedność", wtedy zetknął się z milicjantami-związkowcami.
- To byli ludzie z charakterem, osobowością, prawi, szlachetni - mówi Paziewski.
W stanie wojennym internowano 25 byłych milicjantów. Do dzisiaj części z nich nie zaliczono w poczet lat służby okresu, gdy wyrzucono ich z MO za poparcie dla idei Solidarności.
- Robotnicy nie mają broni. Koledzy, gdy otrzymacie rozkaz użycia przemocy, nie wykonajcie go - mówił wtedy Sekuła.
Milicjantów, którzy chcieli mieć swoje wolne związki, wspierała Solidarność i robotnicy. A przecież my byliśmy wrogami - opowiadał dzisiaj Sekuła.
- Jakże byliśmy mile zaskoczeni, gdy przybywając tu do stoczni wszyscy ogarnęli nas ciepłem rodzinnym - mówi Julian Sekuła.
Historyk Michał Paziewski w 1981 roku był redaktorem solidarnościowego pisma "Jedność", wtedy zetknął się z milicjantami-związkowcami.
- To byli ludzie z charakterem, osobowością, prawi, szlachetni - mówi Paziewski.
W stanie wojennym internowano 25 byłych milicjantów. Do dzisiaj części z nich nie zaliczono w poczet lat służby okresu, gdy wyrzucono ich z MO za poparcie dla idei Solidarności.

Radio Szczecin