Na Szpitalny Oddział Ratunkowy należy zgłaszać się tylko z poważnymi przypadkami i w sytuacji zagrożenia życia - apelują o to wszyscy lekarze. Ale ci ze Śląska rozpoczęli specjalną kampanię "SOR(RY), tu ratuje się życie!".
To po serii zdarzeń, które miały miejsce w ostatnich tygodniach, kiedy pacjenci nie otrzymali na SOR-ach odpowiedniej pomocy. Akcja ma przede wszystkim uświadomić pacjentów, że z mniej poważnymi przypadkami można szukać pomocy np. u lekarza rodzinnego lub w placówkach nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej.
- Lekarze pracujący na SOR-ach mają pełne ręce roboty, tak jest w całej Polsce także w Szczecinie - potwierdza to dyrektor szpitala przy Unii Lubelskiej w Szczecinie Konrad Jarosz. - W ciągu doby w szpitalu przyjmowanych jest w części dziecięcej i dorosłej prawie 400 pacjentów. Średnio to około 250 pacjentów na dobę. Proszę sobie policzyć, jakie to obciążenie dla ludzi. Internista w czasie ostrego dyżuru przyjmuje około 40 pacjentów.
Profesor Krystyn Sosada, kierownik Katedry i Zakładu Medycyny Ratunkowej Wydziału Lekarskiego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, jeden z inicjatorów akcji dodaje, że ponad połowa pacjentów nie powinna znaleźć się na SOR-ach.
- Jeżeli liczba pacjentów przekracza 100-150, to 50-60 procent pacjentów nie powinna trafić na SOR. SOR jest dla osób, które są w stanie zagrożenia życia i trzeba to jasno powiedzieć - podkreśla prof. Sosada.
W Zachodniopomorskiem jest 10 Szpitalnych Oddziałów Ratunkowych, które mają kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia. Cztery z nich znajdują się w Szczecinie; pozostałe m.in. w Gryficach, Choszcznie i Stargardzie.
- Lekarze pracujący na SOR-ach mają pełne ręce roboty, tak jest w całej Polsce także w Szczecinie - potwierdza to dyrektor szpitala przy Unii Lubelskiej w Szczecinie Konrad Jarosz. - W ciągu doby w szpitalu przyjmowanych jest w części dziecięcej i dorosłej prawie 400 pacjentów. Średnio to około 250 pacjentów na dobę. Proszę sobie policzyć, jakie to obciążenie dla ludzi. Internista w czasie ostrego dyżuru przyjmuje około 40 pacjentów.
Profesor Krystyn Sosada, kierownik Katedry i Zakładu Medycyny Ratunkowej Wydziału Lekarskiego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, jeden z inicjatorów akcji dodaje, że ponad połowa pacjentów nie powinna znaleźć się na SOR-ach.
- Jeżeli liczba pacjentów przekracza 100-150, to 50-60 procent pacjentów nie powinna trafić na SOR. SOR jest dla osób, które są w stanie zagrożenia życia i trzeba to jasno powiedzieć - podkreśla prof. Sosada.
W Zachodniopomorskiem jest 10 Szpitalnych Oddziałów Ratunkowych, które mają kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia. Cztery z nich znajdują się w Szczecinie; pozostałe m.in. w Gryficach, Choszcznie i Stargardzie.

Radio Szczecin