Związek Nauczycielstwa Polskiego nie chciał podpisać żadnego porozumienia z rządem - tak o proteście nauczycieli mówi Ryszard Proksa, przewodniczący oświatowej "Solidarności".
Ryszard Proksa ma w Szczecinie zaplanowany szereg spotkań z nauczycielami, na których będzie mówił o negocjacjach z rządem w sprawie podwyżek płac.
Szkoda, że za strajk w oświacie najbardziej zapłacili nauczyciele - mówi Ryszard Proksa, przewodniczący oświatowej "Solidarności", który w czwartek odwiedził Szczecin.
Przewodniczący tłumaczył, dlaczego podpisał porozumienie z rządem. - Chcę podkreślić, że nigdy w historii powojennej oświaty, nauczyciele nie dostali takiej podwyżki, jak teraz - mówi Proksa.
Nauczyciele za strajk potracili nawet dwie trzecie pensji, co skrzętnie wykorzystały samorządy przekonuje Henryk Ślusarski z nauczycielskiej "Solidarności".
- Ja panu powiem, jak w świętokrzyskim było, u nas potrącenia średnio wyniosły około 750 zł za tydzień, czyli generalnie to jest około 2400 zł na głowę. Miasto u nas w Kielcach zaoszczędziło ponad pięć milionów złotych na oświacie - mówi Ślusarski.
Związkowcy z "Solidarności" mówią, że większych podwyżek dla nauczycieli nie dało się wynegocjować.
- Dziwię się bardzo, dlaczego inne związki w tym ZNP nie protestowały, kiedy oni byli przy władzy, godzili się na wszystko. Sprzedali dużo przywilejów dla nauczycieli i jakoś nikt nie protestował, a teraz wielcy obrońcy ludu. Na co liczyli, na drapane i co uzyskali? - podsumowuje Ślusarski.
"Solidarność" nie będzie protestować jesienią, natomiast zamierza dalej negocjować z rządem podwyżki płac. Kierownictwo oświatowej "Solidarności" zaprzeczyło jakoby ze związku po strajku odchodzili nauczyciele.
Szkoda, że za strajk w oświacie najbardziej zapłacili nauczyciele - mówi Ryszard Proksa, przewodniczący oświatowej "Solidarności", który w czwartek odwiedził Szczecin.
Przewodniczący tłumaczył, dlaczego podpisał porozumienie z rządem. - Chcę podkreślić, że nigdy w historii powojennej oświaty, nauczyciele nie dostali takiej podwyżki, jak teraz - mówi Proksa.
Nauczyciele za strajk potracili nawet dwie trzecie pensji, co skrzętnie wykorzystały samorządy przekonuje Henryk Ślusarski z nauczycielskiej "Solidarności".
- Ja panu powiem, jak w świętokrzyskim było, u nas potrącenia średnio wyniosły około 750 zł za tydzień, czyli generalnie to jest około 2400 zł na głowę. Miasto u nas w Kielcach zaoszczędziło ponad pięć milionów złotych na oświacie - mówi Ślusarski.
Związkowcy z "Solidarności" mówią, że większych podwyżek dla nauczycieli nie dało się wynegocjować.
- Dziwię się bardzo, dlaczego inne związki w tym ZNP nie protestowały, kiedy oni byli przy władzy, godzili się na wszystko. Sprzedali dużo przywilejów dla nauczycieli i jakoś nikt nie protestował, a teraz wielcy obrońcy ludu. Na co liczyli, na drapane i co uzyskali? - podsumowuje Ślusarski.
"Solidarność" nie będzie protestować jesienią, natomiast zamierza dalej negocjować z rządem podwyżki płac. Kierownictwo oświatowej "Solidarności" zaprzeczyło jakoby ze związku po strajku odchodzili nauczyciele.

Radio Szczecin