Wielokrotnie zdarzało mu się ratować życie tonących, teraz ma szansę uratować osobę chorą na białaczkę.
Łukasz Kamiński ze szczecińskiego WOPR-u w niedzielę wyrusza do Warszawy, gdzie przejdzie zabieg pobrania szpiku kostnego.
- Parę lat temu zgłosiłem się jako potencjalny dawca do Fundacji DKMS. Odezwali się do mnie po trzech latach, że znaleźli genetycznego bliźniaka, który walczy z białaczką. Jak się powiedziało A, to trzeba powiedzieć B - mówi Łukasz Kamiński.
Żeby przygotować organizm do zabiegu pobrania szpiku, trzeba przejść szereg badań i przez kilka dni przyjmować bolesne zastrzyki. To jednak dla zawodowego ratownika żaden problem.
- Wytwarzanie się tych komórek macierzystych powoduje drobny dyskomfort czy bóle kości. Ale to są rzeczy, które są tylko przez krótki okres czasu - mówi ratownik WOPR-u.
Łukasz Kamiński postanowił zrezygnować z możliwości poznania biorcy, bo to duże obciążenie psychiczne. Chęć podzielenia się szpikiem kostnym tłumaczy tym, że jest ratownikiem i niesienie pomocy to jego praca.
- Parę lat temu zgłosiłem się jako potencjalny dawca do Fundacji DKMS. Odezwali się do mnie po trzech latach, że znaleźli genetycznego bliźniaka, który walczy z białaczką. Jak się powiedziało A, to trzeba powiedzieć B - mówi Łukasz Kamiński.
Żeby przygotować organizm do zabiegu pobrania szpiku, trzeba przejść szereg badań i przez kilka dni przyjmować bolesne zastrzyki. To jednak dla zawodowego ratownika żaden problem.
- Wytwarzanie się tych komórek macierzystych powoduje drobny dyskomfort czy bóle kości. Ale to są rzeczy, które są tylko przez krótki okres czasu - mówi ratownik WOPR-u.
Łukasz Kamiński postanowił zrezygnować z możliwości poznania biorcy, bo to duże obciążenie psychiczne. Chęć podzielenia się szpikiem kostnym tłumaczy tym, że jest ratownikiem i niesienie pomocy to jego praca.

Radio Szczecin