Od 50 procent do 80 procent zmalały przewozy szczecińskich firm transportowych w ciągu ostatnich kilku tygodni.
To efekt koronawirusa nie tylko na terenie Polski, ale przede wszystkim na terenie Niemiec.
- Załamanie rynku jest widoczne przede wszystkim w usługach autokarowych - mówi Robert Sulewski ze szczecińskiej firmy Berlineks. - Około 2-3 tygodni panika tak poszła do przodu, że ludzie nie dzwonią. W tej chwili przewozimy może 20 procent pasażerów w porównaniu z tym, co do tej pory. Przez koronawirusa jest tragedia. Ludzie dzwonią do nas i może nie tyle co zapisują się na przejazdy czy żeby pojechać do Berlina, ale pytają się czy jeździmy. I tu jest problem.
Kilka dni temu przewoźnicy zaapelowali do premiera o wsparcie branży transportowej.
Obecnie polscy przedsiębiorcy obsługujący transport międzynarodowy dysponują flotą ponad 247 tysięcy pojazdów oraz prawie 14 tysięcy autokarów.
- Załamanie rynku jest widoczne przede wszystkim w usługach autokarowych - mówi Robert Sulewski ze szczecińskiej firmy Berlineks. - Około 2-3 tygodni panika tak poszła do przodu, że ludzie nie dzwonią. W tej chwili przewozimy może 20 procent pasażerów w porównaniu z tym, co do tej pory. Przez koronawirusa jest tragedia. Ludzie dzwonią do nas i może nie tyle co zapisują się na przejazdy czy żeby pojechać do Berlina, ale pytają się czy jeździmy. I tu jest problem.
Kilka dni temu przewoźnicy zaapelowali do premiera o wsparcie branży transportowej.
Obecnie polscy przedsiębiorcy obsługujący transport międzynarodowy dysponują flotą ponad 247 tysięcy pojazdów oraz prawie 14 tysięcy autokarów.

Radio Szczecin