Zapadnięta nawierzchnia ulicy Szymanowskiego ujawniła kolejne tajemnice podziemnego Szczecina. Po latach pod powierzchnią odkryto szpital z czasów ostatniej wojny.
Z pozoru niegroźne obsunięcie ziemi spowodowało, że 2 lipca ulica została zamknięta. Wstępne ekspertyzy przyniosły sensacyjne informacje.
Kamery zarejestrowały pod powierzchnią ogromną komorę, tak dużą, że nawet w trosce o bezpieczeństwo szczecinian nie uda się jej zasypać piaskiem. Georadar odsłonił korytarz, betonowe fundamenty i sporo złomu.
Zagadkę pomogli rozwiązać mieszkańcy. - Ustaliliśmy, że pod ulicą Szymanowskiego podczas II wojny światowej znajdował się kilkupoziomowy szpital. Prawdopodobnie w 1947 roku nastąpił wybuch, który wyrzucił łóżka i koce szpitalne na zewnątrz - powiedziała Marta Kwiecień-Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego.
- Mieszkańcy z okolicznych domów mówili, że widzieli wybuch, po którym zbierali łóżka i koce szpitalne. Pod powierzchnią wykryliśmy duże kawałki metalu, to mogą być bomby lotnicze, albo miny - dodał Waldemar Wilczak z ZDiTM.
Ustaliliśmy, że komora nie jest bezpośrednio połączona z podziemiami magistratu. Według jednego z miłośników dawnego Szczecina istnieją korytarze łączące piwnice urzędu ze szpitalem przy ulicy Piotra Skargi.
- Jest to możliwe, a nawet logiczne, szpitale były ze sobą łączone - mówi przewodnik Ryszard Kotla. - To, że podziemny szpital istniał w Szczecinie, wiedzieliśmy już od dawna.
Częściowe plany odkrytego obiektu mają też miłośnicy podziemnego Szczecina.
Kamery zarejestrowały pod powierzchnią ogromną komorę, tak dużą, że nawet w trosce o bezpieczeństwo szczecinian nie uda się jej zasypać piaskiem. Georadar odsłonił korytarz, betonowe fundamenty i sporo złomu.
Zagadkę pomogli rozwiązać mieszkańcy. - Ustaliliśmy, że pod ulicą Szymanowskiego podczas II wojny światowej znajdował się kilkupoziomowy szpital. Prawdopodobnie w 1947 roku nastąpił wybuch, który wyrzucił łóżka i koce szpitalne na zewnątrz - powiedziała Marta Kwiecień-Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego.
- Mieszkańcy z okolicznych domów mówili, że widzieli wybuch, po którym zbierali łóżka i koce szpitalne. Pod powierzchnią wykryliśmy duże kawałki metalu, to mogą być bomby lotnicze, albo miny - dodał Waldemar Wilczak z ZDiTM.
Ustaliliśmy, że komora nie jest bezpośrednio połączona z podziemiami magistratu. Według jednego z miłośników dawnego Szczecina istnieją korytarze łączące piwnice urzędu ze szpitalem przy ulicy Piotra Skargi.
- Jest to możliwe, a nawet logiczne, szpitale były ze sobą łączone - mówi przewodnik Ryszard Kotla. - To, że podziemny szpital istniał w Szczecinie, wiedzieliśmy już od dawna.
Częściowe plany odkrytego obiektu mają też miłośnicy podziemnego Szczecina.

Radio Szczecin