Paw wybrał się na miejski spacer. To nie żadna norma, a mały uciekinier - Kubuś, jeden z siedmiu pawi ze szczecińskiego osiedla Krzekowo-Bezrzecze.
Przez 5 dni spacerował po okolicy, pojawiając się m.in. na ulicy Taczaka, Szerokiej i Inspektowej, wzbudzając spore zamieszanie. Szybko zrobił furorę w internecie, a jego zdjęcia krążyły wśród mieszkańców.
W poszukiwania zaangażowała się rada osiedla. Na co dzień trafiają do nas zgłoszenia głównie o kotach czy psach, ale tym razem sprawa była wyjątkowa – mówi Łukasz Urbański, radny osiedla Krzekowo-Bezrzecze.
- Paw podróżował w wielu miejscach. Był bardzo szybki, trudno było go uchwycić. Był najpierw na Inspektowej, później bliżej ulicy Łukasińskiego. Było sporo telefonów, gdzie on się znajduje i w końcu udało się go uchwycić w jednym miejscu - mówi Urbański.
Ostatecznie Kubuś został złapany na ulicy Inspektowej i wrócił do swojego opiekuna, pana Krzysztofa z ulicy Żyznej, który ma całą "rodzinkę" pawi, z którymi na co dzień mieszka.
- Jest Dziubzi, Dziubelek, Boguś i Szmaragd. Ogród bywa dla nich za mały. To jest akurat Kubuś, tak, skrzydła ma, to fruwa. W różne miejsca. Do tego ogrodu, do drugiego, myśmy go ganiali, ale nie udało się nieraz złapać. Dzięki ludziom, po prostu, żeśmy go złapali - mówi pan Krzysztof.
Zamiłowanie do ptaków to moja pasja od dzieciństwa - dodaje pan Krzysztof.
- Ptaki zawsze mnie interesowały i te, które można było hodować i te dzikie. Jeździmy wszędzie, gdzie się da za ptakami, fotografujemy gniazda i ptaki. 40 lat się w to bawię - tłumaczy pan Krzysztof.
Choć zazwyczaj pawie spacerują po swoim podwórku, Kubuś udowodnił, że potrafią też szybować na krótkich dystansach. Kto wie, czy to była jego ostatnia wycieczka, wygląda na to, że ma w sobie duszę odkrywcy.
W poszukiwania zaangażowała się rada osiedla. Na co dzień trafiają do nas zgłoszenia głównie o kotach czy psach, ale tym razem sprawa była wyjątkowa – mówi Łukasz Urbański, radny osiedla Krzekowo-Bezrzecze.
- Paw podróżował w wielu miejscach. Był bardzo szybki, trudno było go uchwycić. Był najpierw na Inspektowej, później bliżej ulicy Łukasińskiego. Było sporo telefonów, gdzie on się znajduje i w końcu udało się go uchwycić w jednym miejscu - mówi Urbański.
Ostatecznie Kubuś został złapany na ulicy Inspektowej i wrócił do swojego opiekuna, pana Krzysztofa z ulicy Żyznej, który ma całą "rodzinkę" pawi, z którymi na co dzień mieszka.
- Jest Dziubzi, Dziubelek, Boguś i Szmaragd. Ogród bywa dla nich za mały. To jest akurat Kubuś, tak, skrzydła ma, to fruwa. W różne miejsca. Do tego ogrodu, do drugiego, myśmy go ganiali, ale nie udało się nieraz złapać. Dzięki ludziom, po prostu, żeśmy go złapali - mówi pan Krzysztof.
Zamiłowanie do ptaków to moja pasja od dzieciństwa - dodaje pan Krzysztof.
- Ptaki zawsze mnie interesowały i te, które można było hodować i te dzikie. Jeździmy wszędzie, gdzie się da za ptakami, fotografujemy gniazda i ptaki. 40 lat się w to bawię - tłumaczy pan Krzysztof.
Choć zazwyczaj pawie spacerują po swoim podwórku, Kubuś udowodnił, że potrafią też szybować na krótkich dystansach. Kto wie, czy to była jego ostatnia wycieczka, wygląda na to, że ma w sobie duszę odkrywcy.
Edycja tekstu: Kacper Narodzonek
Na co dzień trafiają do nas zgłoszenia głównie o kotach czy psach, ale tym razem sprawa była wyjątkowa – mówi Łukasz Urbański, radny osiedla Krzekowo-Bezrzecze.
Ostatecznie Kubuś został złapany na ulicy Inspektowej i wrócił do swojego opiekuna, pana Krzysztofa z ulicy Żyznej, który ma całą "rodzinkę" pawi, z którymi na co dzień mieszka.

Radio Szczecin