Miejskie podwórka zawsze mają swój urok. I nieważna jest pora roku, czy pora dnia. Żyją własnym życiem - nawet jeżeli próbuje nimi zawładnąć wirus SARS-CoV-2.
Nawet kiedy, tak jak w poświąteczny wtorek, wyglądają na puste i opuszczone to jednak w swoich zakamarkach kryją tajemnice. Widziały sytuacje zabawne i te nieco mniej. Ślady niektórych widać jeszcze na ich ścianach. A mają co pamiętać, bo niektóre istnieją około stu lat.
Covid-19 próbuje wgryzać się w każdy zakamarek naszego życia. Podwórka też się z nim zmagają. Ot chociażby porzucony (a przynajmniej tak wyglądający) plac zabaw. Tak jakby Krzyś i Monika pobiegli tylko na chwilę do domu na obiad. Zabawki leżą rozrzucone, łopatki gotowe do przesypywania piasku. Czekają na swoje dzieci. Tak jak pustawa huśtawka.
Tak jak ławki. Też puste, ale być może już niedługo znowu ktoś na nich usiądzie. I znowu potoczą się dyskusje. Poleje się potok słów, chociaż znając specyfikę miejskich podwórek może niekoniecznie tylko słów.
Na razie onieśmieleni, wciąż jednak nową sytuacją, przemykamy przez bramy. Ale kiedyś wrócimy. Bo podwórka będą na nas czekać.
Covid-19 próbuje wgryzać się w każdy zakamarek naszego życia. Podwórka też się z nim zmagają. Ot chociażby porzucony (a przynajmniej tak wyglądający) plac zabaw. Tak jakby Krzyś i Monika pobiegli tylko na chwilę do domu na obiad. Zabawki leżą rozrzucone, łopatki gotowe do przesypywania piasku. Czekają na swoje dzieci. Tak jak pustawa huśtawka.
Tak jak ławki. Też puste, ale być może już niedługo znowu ktoś na nich usiądzie. I znowu potoczą się dyskusje. Poleje się potok słów, chociaż znając specyfikę miejskich podwórek może niekoniecznie tylko słów.
Na razie onieśmieleni, wciąż jednak nową sytuacją, przemykamy przez bramy. Ale kiedyś wrócimy. Bo podwórka będą na nas czekać.

Radio Szczecin