Oryginalna rzeźba będzie zdobić Trzcińsko-Zdrój. A wszystko dzięki temu, że lokalni rzeźbiarze amatorzy w zwykłym pniu, który miał być usunięty zobaczyli coś więcej.
Cała historia zaczęła się od tego, że stary kasztanowiec rosnący nieopodal Trzcińskiego Centrum Kultury, został ścięty.
- Wycięliśmy gdzieś na wysokości metra nad ziemią, żeby później było łatwiej rozkopać, wyrwać lub wyfrezować - mówi Bartłomiej Wróbel, burmistrz miasta. - Jednak nasi lokalni artyści się zebrali i uzgodnili, że no chcą coś z tego zrobić, że to jest zbyt piękne, żeby to usunąć. I tak powstał pomysł wyrzeźbienia z tego ośmiornicy lub żółwia - dodaje Wróbel.
Artystów było dwóch, pomysły były dwa, ale trzeba było wybrać jeden. - Stanęło na żółwiu. Ja się cieszę, niech będzie, że idziemy do celu, choć powoli - mówi burmistrz.
Żółwia rzeźbi Mirosław Michalak, mieszkaniec Trzcińska-Zdroju. - Tak mi przyszło do głowy, żeby żółwia zrobić z tego pnia. Poszedłem na głęboką wodę, bo to jest twarde strasznie, także ciężko się rzeźbi... - mówi.
Żółw lada moment będzie gotowy. - Jeszcze tylko ogon mu dorobić trzeba, tylną łapę i takie pazury - mówi Mirosław Michalak.
A czy będzie miał jakieś imię? - Żółw to żółw. Aby była jakaś pamiątka - mówi artysta.
- Wycięliśmy gdzieś na wysokości metra nad ziemią, żeby później było łatwiej rozkopać, wyrwać lub wyfrezować - mówi Bartłomiej Wróbel, burmistrz miasta. - Jednak nasi lokalni artyści się zebrali i uzgodnili, że no chcą coś z tego zrobić, że to jest zbyt piękne, żeby to usunąć. I tak powstał pomysł wyrzeźbienia z tego ośmiornicy lub żółwia - dodaje Wróbel.
Artystów było dwóch, pomysły były dwa, ale trzeba było wybrać jeden. - Stanęło na żółwiu. Ja się cieszę, niech będzie, że idziemy do celu, choć powoli - mówi burmistrz.
Żółwia rzeźbi Mirosław Michalak, mieszkaniec Trzcińska-Zdroju. - Tak mi przyszło do głowy, żeby żółwia zrobić z tego pnia. Poszedłem na głęboką wodę, bo to jest twarde strasznie, także ciężko się rzeźbi... - mówi.
Żółw lada moment będzie gotowy. - Jeszcze tylko ogon mu dorobić trzeba, tylną łapę i takie pazury - mówi Mirosław Michalak.
A czy będzie miał jakieś imię? - Żółw to żółw. Aby była jakaś pamiątka - mówi artysta.

Radio Szczecin