Nie żyje wirtuoz skalpela ze Szczecina - dr Marek Umiński był chirurgiem, który walczył o powstanie Oddziału Transplantologii w szpitalu przy ul. Arkońskiej.
Niestety, przegrał walkę z koronawirusem - mówi profesor Jerzy Sieńko z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego.
- Dla nas wszystkich to przeogromny ból. Odejście profesora Umińskiego, który był - z jednej strony wirtuozem skalpela - ale też wspaniałym, ciepłym, serdecznym człowiekiem o niezwykle ciekawej osobowości. Z poczuciem humoru, który wychował pokolenia wybitnych chirurgów liczących się w Polsce i w świecie. Mówiliśmy do niego "szefie", w moim prywatnym życiu to określenie było zarezerwowane tylko dla niego - przyznał prof. Sieńko.
- To był wszechstronnie wyszkolony chirurg - wspomina jego kolega prof. Marek Ostrowski. W 1983 roku Umiński był szefem zespołu, który jako pierwszy w Szczecinie przeprowadził udany przeszczep nerki.
- Co ważne Marek Umiński był nie tylko wybitnym lekarzem, ale też niezwykle ciekawym człowiekiem - mówi prof. Marek Ostrowski z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego. - Był to człowiek renesansu. Oczytany, znający języki, świetny sportowiec. Kiedyś motocrossowiec, płetwonurek, narciarz, grał w tenisa, miał mnóstwo przyjaciół i znajomych. Dla naszego środowiska to wielka strata. Odchodzi jeden z ostatnich, uniwersalnych chirurgów, który potrafił zoperować wszystko, poczynając od trepanacji a kończąc na zespoleniu kości piętowej.
Dr Marek Umiński miał 83 lata. Jeszcze niedawno był czynnym chirurgiem. Pochowany zostanie za tydzień na Cmentarzu Centralnym przy ul. Ku Słońcu.
- Dla nas wszystkich to przeogromny ból. Odejście profesora Umińskiego, który był - z jednej strony wirtuozem skalpela - ale też wspaniałym, ciepłym, serdecznym człowiekiem o niezwykle ciekawej osobowości. Z poczuciem humoru, który wychował pokolenia wybitnych chirurgów liczących się w Polsce i w świecie. Mówiliśmy do niego "szefie", w moim prywatnym życiu to określenie było zarezerwowane tylko dla niego - przyznał prof. Sieńko.
- To był wszechstronnie wyszkolony chirurg - wspomina jego kolega prof. Marek Ostrowski. W 1983 roku Umiński był szefem zespołu, który jako pierwszy w Szczecinie przeprowadził udany przeszczep nerki.
- Co ważne Marek Umiński był nie tylko wybitnym lekarzem, ale też niezwykle ciekawym człowiekiem - mówi prof. Marek Ostrowski z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego. - Był to człowiek renesansu. Oczytany, znający języki, świetny sportowiec. Kiedyś motocrossowiec, płetwonurek, narciarz, grał w tenisa, miał mnóstwo przyjaciół i znajomych. Dla naszego środowiska to wielka strata. Odchodzi jeden z ostatnich, uniwersalnych chirurgów, który potrafił zoperować wszystko, poczynając od trepanacji a kończąc na zespoleniu kości piętowej.
Dr Marek Umiński miał 83 lata. Jeszcze niedawno był czynnym chirurgiem. Pochowany zostanie za tydzień na Cmentarzu Centralnym przy ul. Ku Słońcu.
- Dla nas wszystkich to przeogromny ból. Odejście profesora Umińskiego, który był - z jednej strony wirtuozem skalpela - ale też wspaniałym, ciepłym, serdecznym człowiekiem o niezwykle ciekawej osobowości. Z poczuciem humoru, który wychował pokolenia wybitnych chirurgów liczących się w Polsce i w świecie. Mówiliśmy do niego "szefie", w moim prywatnym życiu to określenie było zarezerwowane tylko dla niego - przyznał prof. Sieńko.

Radio Szczecin