Pan Józef Kasprzak z Dębogóry pod Widuchową zbudował pojazd, który porusza się na wiatr. Wehikuł stoi i niszczeje, a wynalazca marzy, że ktoś zainteresuje się jego pomysłem.
- To działa bardzo prosto - opowiada o swojej konstrukcji pan Józef. - Turbiny są pionowe i jedzie się pod wiatr, z wiatrem i w wybranym kierunku - tłumaczy.
Skąd pomysł na to, aby zbudować coś takiego?
- Tutaj chodziło o wiatr, ten wiatr, który jest wszechobecny. Ja się przeprowadziłem z poznańskiego, tu - na zachód i miałem wrażenie, że bez przerwy wieje! Ja byłem chory od tego wiatru! I mówię - jak go ujarzmić?! I tak to wyszło - opowiada wynalazca.
Kiedy wiatr wieje, turbiny wydają charakterystyczny dźwięk, a pojazd jest w stanie poruszać się z prędkością pieszego.
Pan Józef chciałby jeszcze ulepszyć swój wynalazek. Marzy też, aby ktoś dostrzegł i docenił jego pracę.
Skąd pomysł na to, aby zbudować coś takiego?
- Tutaj chodziło o wiatr, ten wiatr, który jest wszechobecny. Ja się przeprowadziłem z poznańskiego, tu - na zachód i miałem wrażenie, że bez przerwy wieje! Ja byłem chory od tego wiatru! I mówię - jak go ujarzmić?! I tak to wyszło - opowiada wynalazca.
Kiedy wiatr wieje, turbiny wydają charakterystyczny dźwięk, a pojazd jest w stanie poruszać się z prędkością pieszego.
Pan Józef chciałby jeszcze ulepszyć swój wynalazek. Marzy też, aby ktoś dostrzegł i docenił jego pracę.

Radio Szczecin