Kilkumetrowa, charakterystyczna czerwona puszka, w której sprzedawano potrawę, stanęła w październiku na szczecińskiej Łasztowni.
Ustawiła ją za własne pieniądze i na swoim terenie spółka Gryf Nieruchomości. Po kilku tygodniach jednak trzeba było ją zdemontować, bo tak zadecydował Miejski Konserwator Zabytków.
- Obiekt stanął bez uzgodnień - wyjaśniał w poniedziałek, w naszej audycji interwencyjnej "Czas Reakcji", Miejski Konserwator Michał Dębowski. - Obszar jest wpisany do rejestru zabytków jako zespół dawnej rzeźni miejskiej i wszystko, co wpływa na wygląd zabytku wpisanego do rejestru, wymaga uzyskania pozwolenia konserwatorskiego. Wniosek w ogóle nie został złożony, po prostu inicjator budowy podziałał trochę metodą faktów dokonanych.
- Kar jednak nie będzie - dodał Michał Dębowski. - Bardzo szanuję wkład tych osób, które wymyśliły ten produkt. Umówiliśmy się z zarządcą tego terenu, że nie będę wytaczał jakichś niepotrzebnych armat w postaci decyzji administracyjnych, kar pieniężnych. To była taka gentelmeńska umowa, że zostanie przeniesiona ta instalacja.
Spółka Gryf Nieruchomości na razie nie podjęła decyzji, czy paprykarz stanie w innym miejscu.
- Obiekt stanął bez uzgodnień - wyjaśniał w poniedziałek, w naszej audycji interwencyjnej "Czas Reakcji", Miejski Konserwator Michał Dębowski. - Obszar jest wpisany do rejestru zabytków jako zespół dawnej rzeźni miejskiej i wszystko, co wpływa na wygląd zabytku wpisanego do rejestru, wymaga uzyskania pozwolenia konserwatorskiego. Wniosek w ogóle nie został złożony, po prostu inicjator budowy podziałał trochę metodą faktów dokonanych.
- Kar jednak nie będzie - dodał Michał Dębowski. - Bardzo szanuję wkład tych osób, które wymyśliły ten produkt. Umówiliśmy się z zarządcą tego terenu, że nie będę wytaczał jakichś niepotrzebnych armat w postaci decyzji administracyjnych, kar pieniężnych. To była taka gentelmeńska umowa, że zostanie przeniesiona ta instalacja.
Spółka Gryf Nieruchomości na razie nie podjęła decyzji, czy paprykarz stanie w innym miejscu.
Obiekt stanął bez uzgodnień - wyjaśniał w poniedziałek, w naszej audycji interwencyjnej "Czas Reakcji", Miejski Konserwator Michał Dębowski.
Dodaj komentarz 5 komentarzy
Proponuję kolejną Fryge za grube tysiące z miejskiej kasy to powinno się urzędnikom spodobać
Jeśli zostały jakieś niesprzedane chryzantemy to można je złożyć wraz z zapalonymi zniczami w miejscu skrytobójczej likwidacji paprykarza. Paprykarz był , jest i będzie. Paprykarz albo śmierć !
Kary? Przecież tutaj powinna być jeszcze nagroda za krzewienie dziedzictwa regionalnego i podtrzymywanie pamięci kulinarnej spuścizny grodu gryfa!
aż to nie samowola bud.?
nie trzeba a zgłosić do PINB ?
nie zgodność z planem zagosp.?
co za parodia... ! haha
już przedmówcy napisali co tym myśleć, bez komentarza
Urzednicy... brecht jakiś

Radio Szczecin