Tragiczny pożar w Złocieńcu. Po 4:00 nad ranem ogień pojawił się w mieszkaniu przy ulicy Leśnej. Zginął 64-letni mężczyzna.
- Było duże zadymienie na klatce schodowej - mówi starszy kapitan Michał Bany ze Straży Pożarnej w Drawsku Pomorskim. - Ewakuowaliśmy 10 osób dorosłych i pięcioro dzieci. W spalonym mieszkaniu natrafiliśmy na zwłoki starszego mężczyzny. Po ugaszeniu, oddymieniu, przewietrzeniu i sprawdzeniu wszystkich mieszkań, mieszkańcy mogli bezpiecznie wrócić do swoich lokali.
Mieszkańców kamienicy uratował płacz małego dziecka. - To były wczesne godziny. Mieszkańcy zostali wybudzeni ze snu. Osoba, która zgłaszała pożar, to jedna z lokatorek, której przebudziło się roczne dziecko. Kobieta wyczuła dym i zawiadomiła strażaków. Można powiedzieć, że małe dzieciątko przyczyniło się do tego, że pożar został nad ranem wykryty przez mieszkańców - podkreśla kapitan Michał Bany.
Pożar gasiło pięć zastępów straży zawodowej, ochotniczej i wojskowej. Przyczyny na razie nie są znane.
Mieszkańców kamienicy uratował płacz małego dziecka. - To były wczesne godziny. Mieszkańcy zostali wybudzeni ze snu. Osoba, która zgłaszała pożar, to jedna z lokatorek, której przebudziło się roczne dziecko. Kobieta wyczuła dym i zawiadomiła strażaków. Można powiedzieć, że małe dzieciątko przyczyniło się do tego, że pożar został nad ranem wykryty przez mieszkańców - podkreśla kapitan Michał Bany.
Pożar gasiło pięć zastępów straży zawodowej, ochotniczej i wojskowej. Przyczyny na razie nie są znane.

Radio Szczecin