"Pacjentom będzie ciężko" - tak odwołane planowe zabiegi medyczne z powodu wzrostu zakażeń koronawirusem komentują eksperci "Radia Szczecin na Wieczór".
W zasadzie lekarz nie ma dylematu, komu pomóc - mówiła dr n.med. Joanna Jursa-Kulesza, przewodnicząca Zespołu Kontroli Zakażeń Szpitalnych w szpitalu przy ul. Arkońskiej.
- Na izbie przyjęć w szpitalnym oddziale ratunkowym pojawia się człowiek, który wymaga natychmiastowej pomocy i takiej pomocy się udziela niezależnie od tego czy jest covid dodatni czy nie. Ale rzeczywiście operacje, które były zaplanowane, pacjenci to bardzo odczują, bo to są operacje, które często mają wpływ na dalszy przebieg chorób - zaznaczyła.
To niepokojące ograniczenia - powiedział prof. Kazimierz Ciechanowski, internista, diabetolog, nefrolog, kierownik Kliniki Nefrologii, Transplantologii i Chorób Wewnętrznych PUM.
- To wygląda mniej więcej tak, jak byśmy brali kredyt oprocentowany na 20 procent, żeby spłacić kredyt oprocentowany na 10 procent. Jeżeli byśmy mieli planowo przyjąć pacjenta na pięć dni, jeżeli odroczymy jego przyjęcie to będziemy musieli przyjąć w trybie nagłym, ale już nie na pięć dni, ale na 10 czy 15. Albo od razu na OIOM - mówił.
8 marca centrala NFZ wydała nowe zalecenia w związku z epidemią. Dotyczą one o ograniczenia do niezbędnego minimum lub czasowego zawieszenia planowych zabiegów. Ma to zapewnić dodatkowe łóżka dla chorych na koronawirusa.
Czwartkowy bilans zachorowań - 21 045 - jest najwyższy od 21 listopada, kiedy było 24 213 nowych infekcji.
Ograniczenie dostępu do opieki medycznej spowodowało gwałtowny wzrost zgonów. W ubiegłym roku było ich o 67 tys. więcej niż w 2019.
- Na izbie przyjęć w szpitalnym oddziale ratunkowym pojawia się człowiek, który wymaga natychmiastowej pomocy i takiej pomocy się udziela niezależnie od tego czy jest covid dodatni czy nie. Ale rzeczywiście operacje, które były zaplanowane, pacjenci to bardzo odczują, bo to są operacje, które często mają wpływ na dalszy przebieg chorób - zaznaczyła.
To niepokojące ograniczenia - powiedział prof. Kazimierz Ciechanowski, internista, diabetolog, nefrolog, kierownik Kliniki Nefrologii, Transplantologii i Chorób Wewnętrznych PUM.
- To wygląda mniej więcej tak, jak byśmy brali kredyt oprocentowany na 20 procent, żeby spłacić kredyt oprocentowany na 10 procent. Jeżeli byśmy mieli planowo przyjąć pacjenta na pięć dni, jeżeli odroczymy jego przyjęcie to będziemy musieli przyjąć w trybie nagłym, ale już nie na pięć dni, ale na 10 czy 15. Albo od razu na OIOM - mówił.
8 marca centrala NFZ wydała nowe zalecenia w związku z epidemią. Dotyczą one o ograniczenia do niezbędnego minimum lub czasowego zawieszenia planowych zabiegów. Ma to zapewnić dodatkowe łóżka dla chorych na koronawirusa.
Czwartkowy bilans zachorowań - 21 045 - jest najwyższy od 21 listopada, kiedy było 24 213 nowych infekcji.
Ograniczenie dostępu do opieki medycznej spowodowało gwałtowny wzrost zgonów. W ubiegłym roku było ich o 67 tys. więcej niż w 2019.
- Na izbie przyjęć w szpitalnym oddziale ratunkowym pojawia się człowiek, który wymaga natychmiastowej pomocy i takiej pomocy się udziela niezależnie od tego czy jest covid dodatni czy nie. Ale rzeczywiście operacje, które były zaplanowane, pacjenci to bardzo odczują, bo to są operacje, które często mają wpływ na dalszy przebieg chorób - zaznaczyła.
- To wygląda mniej więcej tak, jak byśmy brali kredyt oprocentowany na 20 procent, żeby spłacić kredyt oprocentowany na 10 procent. Jeżeli byśmy mieli planowo przyjąć pacjenta na pięć dni, jeżeli odroczymy jego przyjęcie to będziemy musieli przyjąć w trybie nagłym, ale już nie na pięć dni, ale na 10 czy 15. Albo od razu na OIOM - mówił.
Dodaj komentarz 2 komentarze
Najbardziej przerażające jest to, że tych imbecyli, czyli elektorat POPiSu, nie przeraża myśl, że szpital nie radzi sobie z jakąś chorobą...
Nie wiadomo dlaczego taka informacja jest dla nich normalna...
Ależ głupi Ci lekarze, tyle lat studiów a tutaj RaF obejrzał 2 godz filmów z żółtymi napisami i zdobył taką wiedzę że będzie teraz tych lekarzy nauczać co mają myśleć.

Radio Szczecin