W polskich mediach jest za dużo zagranicznego kapitału, co może wpłynąć na polityczną przyszłość kraju - tak komentowali goście programu "Radio Szczecin na Wieczór" decyzję jednego z niemieckich banków, który chce wejść na polski rynek medialny.
Takich sytuacji chcieliśmy uniknąć, nowelizując przepisy, lecz nam się nie udało ich przegłosować - mówi poseł Jan Mosiński z PiS.
- Kiedy pojawia się propozycja zmian ustawy o radiofonii i telewizji, mamy wówczas rok 2020 i od razu ponowny atak na nas. A tutaj chodziło o to, aby zmienić te proporcje, które na zachodzie są bardziej restrykcyjne niż w Polsce, ale oczywiście to przeszkadzało opozycji, ona bardziej trzymała stronę niemieckich mediów niż polskiej racji stanu - tłumaczy Mosiński.
Taka sytuacja na polskim rynku medialnym panuje praktycznie od upadku komunizmu, podejście do zagranicznego kapitału było wtedy zbyt liberalne - mówi Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.
- Z ubolewaniem patrzyliśmy na to, że polskie tytuły, tworzone przez polskie zespoły redakcyjne nie są w stanie wytrzymać konkurencji finansowej w tych latach '90. Wszyscy bezradnie rozkładali ręce, powtarzając, że takie są prawa wolnego rynku, i aby media były niezależne, państwo się musi od nich trzymać z daleka - dodaje Hajdasz.
Niemiecki bank GLS ogłosił, że chce wyemitować obligacje o wartości 5 milionów Euro, z których zysk przeznaczony byłby na finansowanie mediów w Europie Środkowo-Wschodniej, "a w szczególności w Polsce i na Słowacji".
- Kiedy pojawia się propozycja zmian ustawy o radiofonii i telewizji, mamy wówczas rok 2020 i od razu ponowny atak na nas. A tutaj chodziło o to, aby zmienić te proporcje, które na zachodzie są bardziej restrykcyjne niż w Polsce, ale oczywiście to przeszkadzało opozycji, ona bardziej trzymała stronę niemieckich mediów niż polskiej racji stanu - tłumaczy Mosiński.
Taka sytuacja na polskim rynku medialnym panuje praktycznie od upadku komunizmu, podejście do zagranicznego kapitału było wtedy zbyt liberalne - mówi Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.
- Z ubolewaniem patrzyliśmy na to, że polskie tytuły, tworzone przez polskie zespoły redakcyjne nie są w stanie wytrzymać konkurencji finansowej w tych latach '90. Wszyscy bezradnie rozkładali ręce, powtarzając, że takie są prawa wolnego rynku, i aby media były niezależne, państwo się musi od nich trzymać z daleka - dodaje Hajdasz.
Niemiecki bank GLS ogłosił, że chce wyemitować obligacje o wartości 5 milionów Euro, z których zysk przeznaczony byłby na finansowanie mediów w Europie Środkowo-Wschodniej, "a w szczególności w Polsce i na Słowacji".

Radio Szczecin