Był czas, że nie opłacała się produkcja wielu bardzo potrzebnych polskiej gospodarce towarów. W Szczecinie padały fabryki produkujące kable, kontenery, części samochodowe czy papier. Kable produkowała fabryka w Załomiu. Dziś po zakładzie nie ma śladu, a w jej miejscu są magazyny należące do zagranicznej firmy.
Pierwsze pytanie referendum, które ma się odbyć 15 października, brzmi: Czy popierasz wyprzedaż majątku państwowego podmiotom zagranicznym, prowadzącą do utraty kontroli Polek i Polaków nad strategicznymi sektorami gospodarki.
Ile Pani tu pracowała?
26 lat albo i więcej i w ogóle żałuję, że już tej fabryki nie ma.
Dużo ludzi tu pracowało?
Były okresy, że około 2000, to jest dużo.
I tu całe te osiedle, to była fabryka kabli Załom?
Tak, Teraz to już powymierali ludzie, niestety. Produkowaliśmy. Głównie kable, przewody. Tak się rozwinęło, że po całym świecie jeździli już nasi przedstawiciele i organizowali sprzedaż przede wszystkim.
Dobrze się to sprzedawało?
Bardzo dobrze, no proszę zobaczyć, co teraz powstało, aż żal było, że te budynki to niektóre były z tej cegły tak zwanej kinkierowej.
A jak to się stało, że zamknięto tą fabrykę?
Szczegółów to ja tak nie znam. No takie czasy były wtedy.
Czemu? Kabel to jest rzecz bardzo potrzebna. To, co się nie opłacało, tego produkować?
Opłacało się, ktoś, gdzieś, coś, nalegał żeby jej nie było.
To prawda, że w nocy wywożono maszyny jak zamykano tą fabrykę?
Tego to ja nie widziałam, ale tylko słyszałam, że po prostu, te najnowszy sprzęty i chyba wszystko poszło gdzieś do Krakowa. To chyba gdzieś to było z góry narzucone pewnie i tak podejrzewam tak jak wszędzie.
To prawda, że wieczorami to w nocy maszyny wywożono z tego zakładu?
To prawda, tam wszystko wywozili, co tylko się dało co się dało. Wszystko, tir za, tirem
Był pan zdziwiony, że zamknięto ten zakład, mimo że on produkował taki towar, bardzo potrzebny?
Zamknięto, bo taka sytuacja była polityczna, że tak powiem. Po prostu jakiś tam układ między Warszawą. Nie ma śladu po nim, rozebrali, zrównali z ziemią wybudowali magazyny. Była konkurencja i nie chcieli, że tak powiem, żeby fabryka tutaj istniała.
Ile Pani tu pracowała?
26 lat albo i więcej i w ogóle żałuję, że już tej fabryki nie ma.
Dużo ludzi tu pracowało?
Były okresy, że około 2000, to jest dużo.
I tu całe te osiedle, to była fabryka kabli Załom?
Tak, Teraz to już powymierali ludzie, niestety. Produkowaliśmy. Głównie kable, przewody. Tak się rozwinęło, że po całym świecie jeździli już nasi przedstawiciele i organizowali sprzedaż przede wszystkim.
Dobrze się to sprzedawało?
Bardzo dobrze, no proszę zobaczyć, co teraz powstało, aż żal było, że te budynki to niektóre były z tej cegły tak zwanej kinkierowej.
A jak to się stało, że zamknięto tą fabrykę?
Szczegółów to ja tak nie znam. No takie czasy były wtedy.
Czemu? Kabel to jest rzecz bardzo potrzebna. To, co się nie opłacało, tego produkować?
Opłacało się, ktoś, gdzieś, coś, nalegał żeby jej nie było.
To prawda, że w nocy wywożono maszyny jak zamykano tą fabrykę?
Tego to ja nie widziałam, ale tylko słyszałam, że po prostu, te najnowszy sprzęty i chyba wszystko poszło gdzieś do Krakowa. To chyba gdzieś to było z góry narzucone pewnie i tak podejrzewam tak jak wszędzie.
To prawda, że wieczorami to w nocy maszyny wywożono z tego zakładu?
To prawda, tam wszystko wywozili, co tylko się dało co się dało. Wszystko, tir za, tirem
Był pan zdziwiony, że zamknięto ten zakład, mimo że on produkował taki towar, bardzo potrzebny?
Zamknięto, bo taka sytuacja była polityczna, że tak powiem. Po prostu jakiś tam układ między Warszawą. Nie ma śladu po nim, rozebrali, zrównali z ziemią wybudowali magazyny. Była konkurencja i nie chcieli, że tak powiem, żeby fabryka tutaj istniała.

Radio Szczecin