Norweskie samoloty F-35 i polskie F-16 ćwiczą przechwytywanie takich samych celów, jak na wojnie w Ukrainie.
Cztery nowoczesne myśliwce norweskich sił powietrznych od kilku miesięcy stacjonują w bazie w Krzesinach.
Piloci strzegą terytorium NATO i jednocześnie trenują z Polakami. Przebieg takich ćwiczeń opisał podczas spotkania z dziennikarzami dowódca komponentu ppłk Morten Hanche.
"Scenariusz naszych ćwiczeń obejmuje namierzanie i rozpoznawanie wolno latających dronów oraz rakiet manewrujących, takich samych celów, z jakimi Ukraińcy mają do czynienia codziennie" - podkreśla Hanche.
Dla polskich pilotów to ważne doświadczenie, ponieważ od przyszłego roku polskie wojsko także będzie wykorzystywać F-35. Dowódca 6. Eskadry Lotniczej z 31. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Krzesinach ppłk Wojciech "Ramrod" Kieczur chwali współpracę z Norwegami.
- Dowiadujemy się o tym, jakimi możliwościami oni dysponują. Oni od nas dowiadują się głównie tego, jak to wygląda na tej wschodniej flance NATO, jakie mamy - że tak powiem - zagrożenia wynikające z tego - dodaje ppłk Kieczur.
Misja norweskich pilotów potrwa co najmniej do grudnia. Żołnierze razem z polskimi lotnikami reagują na zagrożenia. Norweskie F-35 startowały w trybie alarmowym w tym tygodniu podczas intensywnych bombardowań na Ukrainie. W tym czasie nie doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. Wojsko nie podaje jak dużo było takich interwencji w ostatnim czasie.
Autorka edycji: Joanna Chajdas
Piloci strzegą terytorium NATO i jednocześnie trenują z Polakami. Przebieg takich ćwiczeń opisał podczas spotkania z dziennikarzami dowódca komponentu ppłk Morten Hanche.
"Scenariusz naszych ćwiczeń obejmuje namierzanie i rozpoznawanie wolno latających dronów oraz rakiet manewrujących, takich samych celów, z jakimi Ukraińcy mają do czynienia codziennie" - podkreśla Hanche.
Dla polskich pilotów to ważne doświadczenie, ponieważ od przyszłego roku polskie wojsko także będzie wykorzystywać F-35. Dowódca 6. Eskadry Lotniczej z 31. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Krzesinach ppłk Wojciech "Ramrod" Kieczur chwali współpracę z Norwegami.
- Dowiadujemy się o tym, jakimi możliwościami oni dysponują. Oni od nas dowiadują się głównie tego, jak to wygląda na tej wschodniej flance NATO, jakie mamy - że tak powiem - zagrożenia wynikające z tego - dodaje ppłk Kieczur.
Misja norweskich pilotów potrwa co najmniej do grudnia. Żołnierze razem z polskimi lotnikami reagują na zagrożenia. Norweskie F-35 startowały w trybie alarmowym w tym tygodniu podczas intensywnych bombardowań na Ukrainie. W tym czasie nie doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. Wojsko nie podaje jak dużo było takich interwencji w ostatnim czasie.
Autorka edycji: Joanna Chajdas

Radio Szczecin