Nie tylko w lesie, ale i w przestrzeni miejskiej; kleszcze są wszędzie. Do takich konkluzji doszedł biolog Mariusz Piotrowski.
Poznański naukowiec odwiedził szczecińską Puszczę Bukową i Kąpielisko Głębokie. To właśnie w okolicy miejskiej plaży udało mu się złapać najwięcej pasożytów.
- No pierwszy rzut oka to rzeczywiście szokujące, ale gdyby się zastanowić, gdybym ja był kleszczem, też bym wybrał środowisko miejskie, ze względu na to, że jest tam zwyczajnie więcej pożywienia. To tam częściej się przechadzamy, czy biegamy, czy spacerujemy z psami... - argumentował.
Nasza reporterka Julia Nowicka spytała mieszkańców Osiedla Głębokiego, co sądzą o wynikach tego eksperymentu.
- Wczoraj złapałam. Chodził po Funi - to jest moja suczka. Właśnie wczoraj przyniosła kleszcza z nad jeziora. Po krzaczkach chodziła. - Bardzo dużo. Trzeba uważać na dzieci, na wszystko. I na zwierzęta przede wszystkim. Jest po prostu masakra w tym roku. - Jestem ogólnie wabikiem na kleszcze i ostatnio nic mnie nie złapało, więc chyba nie - mówili.
Twórca projektu "Na tropie kleszczy" złapał 62 kleszcze w Puszczy Bukowej i 92 przy kąpielisku na Głębokim.
Oba testy wykonał na powierzchni 100 metrów kwadratowych.
Edycja tekstu: Jacek Rujna
- No pierwszy rzut oka to rzeczywiście szokujące, ale gdyby się zastanowić, gdybym ja był kleszczem, też bym wybrał środowisko miejskie, ze względu na to, że jest tam zwyczajnie więcej pożywienia. To tam częściej się przechadzamy, czy biegamy, czy spacerujemy z psami... - argumentował.
Nasza reporterka Julia Nowicka spytała mieszkańców Osiedla Głębokiego, co sądzą o wynikach tego eksperymentu.
- Wczoraj złapałam. Chodził po Funi - to jest moja suczka. Właśnie wczoraj przyniosła kleszcza z nad jeziora. Po krzaczkach chodziła. - Bardzo dużo. Trzeba uważać na dzieci, na wszystko. I na zwierzęta przede wszystkim. Jest po prostu masakra w tym roku. - Jestem ogólnie wabikiem na kleszcze i ostatnio nic mnie nie złapało, więc chyba nie - mówili.
Twórca projektu "Na tropie kleszczy" złapał 62 kleszcze w Puszczy Bukowej i 92 przy kąpielisku na Głębokim.
Oba testy wykonał na powierzchni 100 metrów kwadratowych.
Edycja tekstu: Jacek Rujna
- No pierwszy rzut oka to rzeczywiście szokujące, ale gdyby się zastanowić, gdybym ja był kleszczem, też bym wybrał środowisko miejskie, ze względu na to, że jest tam zwyczajnie więcej pożywienia. To tam częściej się przechadzamy, czy biegamy, czy spacerujemy z psami... - argumentował.
- Wczoraj złapałam. Chodził po Funi - to jest moja suczka. Właśnie wczoraj przyniosła kleszcza z nad jeziora. Po krzaczkach chodziła. - Bardzo dużo. Trzeba uważać na dzieci, na wszystko. I na zwierzęta przede wszystkim. Jest po prostu masakra w tym roku. - Jestem ogólnie wabikiem na kleszcze i ostatnio nic mnie nie złapało, więc chyba nie - mówili.

Radio Szczecin