Betonowa droga łącząca ulice Wilczą i Warcisława zyskała nowego, a straciła starego patrona, bo na jaw wyszła jego współpraca z komunistycznymi organami bezpieczeństwa - milicją i UB.
Szczecinianka Maria Kałuża mówiła o krzywdach jakie ze strony Jana Stecia doznała jej rodzina: - Oto wyroki, jakie mam przy sobie, skazujące Jana Stecia za pobicie, za naruszenie godności osobistej i nietykalności cielesnej - wyliczała Kałuża.
Mara Kałuża tłumaczyła, że po mianowaniu Jana Stecia patronem ulicy, zainteresowała się jego przeszłością. Wtedy, jak stwierdziła, "wyszły na jaw związki Stecia z komunistyczną bezpieką".
Ojca bronił syn, Zdzisław Steć: - Odpowiadając na zarzuty pani Kałuży: ojciec nie był skazany. Poza tym, dysponowaliśmy dokumentem wydanym przez IPN w którym czytamy, że nie był agentem i nie współpracował z UB - podkreślał Zdzisław Steć.
Jednak doktor Paweł Skubisz ze szczecińskiego oddziału IPN nie pozostawił wątpliwości - zaświadczenie, o którym mówi rodzina, dotyczy osoby umieszczonej na tzw. liście Wildsteina - nie była tożsama z Janem Steciem - ale on sam służył w milicji i werbował agentów: - Te akta są i one są najlepszym dowodem na to, że był funkcjonariuszem komunistycznego aparatu bezpieczeństwa - mówił Skubisz.
- To przykra i niezręczna sytuacja, gdy w takich okolicznościach zmieniamy patrona ulicy - przyznał przewodniczący Rady Miasta poprzedniej kadencji, Bazyli Baran z PO. - I ja za to przepraszam, bo na pewno nie dołożyłem staranności, żeby taka sytuacja nie miała miejsca.
Wniosek o nadanie ulicy imienia niedawno zmarłego Jana Kułakowskiego zgłosił klub SLD, poparł go klub PO, zmianę patrona radni przyjęli stosunkiem głosów 19 do 3 przy jednym wstrzymującym.
Mara Kałuża tłumaczyła, że po mianowaniu Jana Stecia patronem ulicy, zainteresowała się jego przeszłością. Wtedy, jak stwierdziła, "wyszły na jaw związki Stecia z komunistyczną bezpieką".
Ojca bronił syn, Zdzisław Steć: - Odpowiadając na zarzuty pani Kałuży: ojciec nie był skazany. Poza tym, dysponowaliśmy dokumentem wydanym przez IPN w którym czytamy, że nie był agentem i nie współpracował z UB - podkreślał Zdzisław Steć.
Jednak doktor Paweł Skubisz ze szczecińskiego oddziału IPN nie pozostawił wątpliwości - zaświadczenie, o którym mówi rodzina, dotyczy osoby umieszczonej na tzw. liście Wildsteina - nie była tożsama z Janem Steciem - ale on sam służył w milicji i werbował agentów: - Te akta są i one są najlepszym dowodem na to, że był funkcjonariuszem komunistycznego aparatu bezpieczeństwa - mówił Skubisz.
- To przykra i niezręczna sytuacja, gdy w takich okolicznościach zmieniamy patrona ulicy - przyznał przewodniczący Rady Miasta poprzedniej kadencji, Bazyli Baran z PO. - I ja za to przepraszam, bo na pewno nie dołożyłem staranności, żeby taka sytuacja nie miała miejsca.
Wniosek o nadanie ulicy imienia niedawno zmarłego Jana Kułakowskiego zgłosił klub SLD, poparł go klub PO, zmianę patrona radni przyjęli stosunkiem głosów 19 do 3 przy jednym wstrzymującym.

Radio Szczecin