Reprezentujący Pomorze Zachodnie Krystian Szybka i reprezentant Pomorza Gdańskiego Jacek Zieliński przypłynęli na metę jednocześnie.
Jeden wystartował ze Świnoujścia, drugi z Gdańska. Celem wyprawy było opłynięcie wyspy Gotland i dotarcie do Trójmiasta.
- 500 mil morskich na jesiennym Bałtyku to wyzwanie ekstremalne - opowiada żeglarz Radek Kowalczyk, który na lądzie dowodził sztabem monitorującym pogodę i taktykę na trasie. - Można to porównać do ćwiczeń na siłowni non stop przez 4 dni w mokrym ubraniu. To wysiłek dochodzący do granic wytrzymałości.
Najpierw prowadziło Pomorze, później na czele był nasz reprezentant, ale podarł mu się żagiel i przewagę stracił. Żeglarze metę osiągnęli w poniedziałek nad ranem o godz. 4.30.
- Obaj twierdzą, że różnica na mecie była niezauważalna - mówi Kowalczyk.
Żeglarze samotnicy zmagali się z 6-metrowymi falami i bardzo silnym wiatrem, nie mieli czasu na odpoczynek. Krystian Szybka przyznaje, że były wątpliwości: to były dwie różne trasy i jachty.
- Warunki były tak różne dla nas obu, że remis wydaje się sprawiedliwy - podkreśla Szybka. - Wszystko odbyło się we wspaniałej atmosferze żeglarskiej, więc nie chcieliśmy tego psuć.
Teraz żeglarze chcą, aby na jednej Bitwie o Gotland się nie skończyło. Jacht kapitana Szybki - "Sunrise" - ma też wystartować w przyszłorocznych regatach samotników na Atlantyku.
- 500 mil morskich na jesiennym Bałtyku to wyzwanie ekstremalne - opowiada żeglarz Radek Kowalczyk, który na lądzie dowodził sztabem monitorującym pogodę i taktykę na trasie. - Można to porównać do ćwiczeń na siłowni non stop przez 4 dni w mokrym ubraniu. To wysiłek dochodzący do granic wytrzymałości.
Najpierw prowadziło Pomorze, później na czele był nasz reprezentant, ale podarł mu się żagiel i przewagę stracił. Żeglarze metę osiągnęli w poniedziałek nad ranem o godz. 4.30.
- Obaj twierdzą, że różnica na mecie była niezauważalna - mówi Kowalczyk.
Żeglarze samotnicy zmagali się z 6-metrowymi falami i bardzo silnym wiatrem, nie mieli czasu na odpoczynek. Krystian Szybka przyznaje, że były wątpliwości: to były dwie różne trasy i jachty.
- Warunki były tak różne dla nas obu, że remis wydaje się sprawiedliwy - podkreśla Szybka. - Wszystko odbyło się we wspaniałej atmosferze żeglarskiej, więc nie chcieliśmy tego psuć.
Teraz żeglarze chcą, aby na jednej Bitwie o Gotland się nie skończyło. Jacht kapitana Szybki - "Sunrise" - ma też wystartować w przyszłorocznych regatach samotników na Atlantyku.

Radio Szczecin