Giermasz
Radio SzczecinRadio Szczecin » Giermasz
The Blood of the Dawnwalker
The Blood of the Dawnwalker
Giermasz #719 - walka o życie i królestwo
W tej audycji sprawdzimy, jak to jest prowadzić podwójne życie, przejrzymy odkopany z czasów Amigi tytuł w nowym wydaniu, weźmiemy udział w nielegalnych wyścigach, a także poskaczemy po platformach kosmicznej bazy.

Wojny i plagi to moment, w którym w średniowieczu władzę nad światem przejmują wampiry. Przynajmniej według twórców The Blood of the Dawnwalker. Patryk Srokowski ograł polskiego RPGa i wraz z Michałem Królem porozmawia o pierwszych wrażeniach z gry.

Defender of the Crown to gra, która debiutowała na Amidze i szybko zdobyła uznanie graczy. Trzydzieści lat po premierze pojawił się remake o podtytule The Legend Returns. Czy ta legenda powraca w glorii i chwale? To sprawdził Michał Król.

Opinie dotyczące gier z serii Need for Speed często są podzielone, jednak jest kilka rzeczy, odnośnie których fani są zgodni. Jedną z nich jest to, że Need for Speed: Underground jest jedną z najlepszych, o ile nie najlepszą w opinii społeczności odsłoną NFSa. Za kółko wsiadł Kacper Narodzonek, który przypomni Undergrounda w „Stare, ale Jare”

Polski, z pozoru prosty, tytuł, w którym musimy sobie utorować drogę na platformach. Tak w dużym skrócie można streścić wydanego na Commodore’a i Amigę Lazarusa, którego w cyklu „Stare, ale Jare” przypomina Jarek Gowin.

Polecamy też obserwować nas na Facebooku i słuchać na Spotify.
Szukasz recenzji konkretnej gry? Mamy ich PONAD 1700. Dlatego polecamy nasz Spis Recenzji, gdzie szybko i łatwo znajdziesz interesujący Cię tekst i dźwięk. W nawiasie kwadratowym przy tytule informujemy, na jakiej platformie testowaliśmy grę.
The Blood of the Dawnwalker
The Blood of the Dawnwalker
Recenzja The Blood of Dawnwalker - pierwsze wrażenia [PC]
Wojny i plagi to moment, w którym w średniowieczu władzę nad światem przejmują wampiry. Przynajmniej według twórców The Blood of the Dawnwalker. Patryk Srokowski ogrywa polskiego RPGa i wraz z Michałem Królem porozmawiał o pierwszych wrażeniach z gry.

Grę do recenzji otrzymaliśmy od dystrybutora, firmy Cenega.
Defender of the Crown The Legend Returns
Defender of the Crown The Legend Returns
Nostalgia to bardzo mocne uczucie, które wpływa na wyobrażenia graczy o grach dawno minionych. Ja tak miałem z Defender of the Crown, którego w młodości ogrywałem na najlepszym komputerze w historii - Amidze. I teraz, 40 lat po premierze pierwowzoru, na współczesne platformy wyszedł rozbudowany remake - Defender of the Crown: The Legend Returns. Z radością rzuciłem się do ogrywania i niestety równie szybko musiałem usiąść.

Grę do recenzji dostaliśmy od agencji ICO Partners.
Yet Another Zombie Survivors
Yet Another Zombie Survivors
Oni znowu to zrobili. Polskie Awesome Games Studio wydało kolejną swoją grę i ponownie stała się hitem. Tym razem mowa o Yet Another Zombie Survivors, czyli twin-stick shooter z elementami RPG i roguelike'a. Brzmi skomplikowanie, ale rozgrywka jest banalnie prosta w mechanice, ale wymagająca w przetrwaniu. Bo jednak przetrwanie ataku kilkudziesięciu tysięcy zombie do łatwych nie należy.

Grę do recenzji otrzymaliśmy od twórców, polskiego studia Awesome Games Studio.
Moonlighter 2: The Endless Vault
Moonlighter 2: The Endless Vault
Pierwsza część okazała się sporym, pozytywnym zaskoczeniem, także w naszej redakcji. A dopiero co zadebiutowała jej kontynuacja - można już skreślić dopisek "wczesny dostęp" i recenzować formalnie skończoną grę. Moonlighter 2: The Endless Vault pod względem graficznym to nie jest tylko "odcinanie kuponów", bo rozgrywka jest trójwymiarowa, pojawiło się kilka nowych rzeczy - ale pomysł na zabawę zachowano. A ten pomysł jest prosty: bohater, którym gramy, eksploruje lochy i rozprawia się z hordami wrogów z pomocą prostego systemu walki. A co wyszabrujemy... to znaczy, uczciwie zdobędziemy, czyli artefakty przeróżne, sprzedajemy w swoim sklepie. Ustalamy ceny, żeby zarabiać - i natychmiast tę kasę wydawać na wszelakie usprawnienia wszystkiego co się da.

Grę otrzymaliśmy za pośrednictwem serwisu Terminals.
Hamster Playground
Hamster Playground
Rozmowa - Michał Azarewicz ze studia Mass Creation
Tym razem moim gościem był Michał Azarewicz ze studia Mass Creation. Porozmawialiśmy o ich początkach, endless runnerach, grze Corridor Z i powiązanej z nim nowelce wizualnej Date Z oraz oczywiście Shing!, które na rynku azjatyckim przeszło wizualną metamorfozę. Sporo czasu poświęciliśmy ich najnowszej grze Hamster Playground (tu karta Steam), która wyjdzie 11 lipca oraz wydawnictwu We Dig Games, którego Disco Samurai prezentuje się wyjątkowo ciekawie. Zapraszam, Michał Król.

"Przygotuj się na potężną dawkę słodkości, wytrwały trening i ostrą rywalizację, gdy razem ze swoim chomikiem staniecie do wyścigu w labiryncie oraz na deskorolce – kolejne tryby rozgrywki już wkrótce! Pierwsi przekroczcie linię mety by zdobyć nagrody i smakołyki!"

Need for Speed: Underground (2003 r.)
Need for Speed: Underground (2003 r.)
Stare, ale jare - Need for Speed: Underground (2003 r.)
W 2001 roku na ekranach kin pojawia się film Szybcy i Wściekli. Wtedy chyba nawet sami twórcy nie zakładali, że produkcja o nielegalnych wyścigach zapoczątkuje serię, której kolejne odsłony wychodzić będą ponad 20 lat. Dodatkowo udało się im osiągnąć inną, niespodziewaną rzecz – mistycyzm nielegalnych wyścigów przeniknął do popkultury, czego nie dało się nie odczuć na rynku gier. Kilka miesięcy po premierze sequelu do Szybkich i Wściekłych EA wypuszcza siódmą odsłonę swojej arcadowej ścigałki, która, jak później się okaże, będzie wspominana przez graczy długimi latami.

Need for Speed: Underground czerpał garściami z estetyki street racingu. Naklejki na karoserii, pstrokate kolory, body kity i słynne nitro, które pojawia się w serii po raz pierwszy. Zresztą – po raz pierwszy również pojawia się fabuła, w której z niedzielnego kierowcy wyścigowego stajemy się postrachem miasta. Pniemy się w górę kilku klasyfikacji w różnych typach rywalizacji. Ścigamy się po torach (o ile szlak wytyczony z ulic można tak nazwać), mierzymy się na ćwierć mili, a także latamy bokiem w próbach driftu, Oczywiście w międzyczasie odblokowujemy nowe auta, jak i części tuningowe, aby z malutkiego coupe zrobić potwora, który pod kołami zwija asfalt.

Co urzekło graczy? Nie bez znaczenia jest to, że gra idealnie wpisała się w zeitgeist epoki, w której wychodziła. Czerpanie z klimatów wyścigów ulicznych i tuningu, okraszone klimatycznym soundtrackiem i mamy receptę na hit początku XXI wieku. Oczywiście – jakby nie dało się w to grać, to też by to tak nie zagrało. Fakt, wcześniejsze Need for Speedy miały różne powodzenie, ale raczej oceny nie spadały poniżej dobrych. Underground był odbiciem po nieco słabszym Hot Pursiuit 2 i przekonał z powrotem starych wyjadaczy serii modelem jazdy, co widać w ówczesnych recenzjach tytułu.

NFS: Underground pokazał, że nie potrzeba wielu aut (w grze było ich zaledwie 20) i wielu różnych wyzwań. Klimat trafiający w czasy epoki, przyjemny model jazdy i przyciągająca otoczka to recepta na to, żeby zostać jednym z najcieplej wspominanych tytułów w historii serii. Rok później wychodzi Underground 2, którego fani przyjmują z równie otwartymi ramionami, co daje serii rozpęd, aby co roku wypuszczać nowe odsłony, które również można chyba zaliczyć do złotego okresu serii, ponieważ nikt, kto jara się ścigałkami nie będzie zrzędził na Carbona czy pierwsze Most Wanted. Potem jednak jakby w zawieszeniu zaczęło coś trzeszczeć i następne tytuły tak jednogłośnie nie były uwielbiane, jednak Underground niewątpliwie zapisał się szczerozłotymi zgłoskami w historii Need for Speeda.