Samolot linii Eurolot przewożący turystów z tureckiej Antalyi do Poznania lądował awaryjnie w Burgas w Bułgarii. Według pasażerów, maszyna w pewnej chwili zaczęła pikować.
- Widzieliśmy dym i płomienie, a samolot zaczął pikować. Wypadły maski, a w nich nie było tlenu - relacjonuje jedna z podróżnych.
- W pewnym momencie usłyszeliśmy komunikat po angielsku o niekontrolowanym locie w dół. Stewardessy wzięły butle z tlenem i zaczęły podawać ludziom. Na pokładzie zapanował chaos. Mężczyźni płakali, kobiety płakały. Płakały też dzieci - mówi kolejny pasażer.
Eurolot tłumaczy, że w trakcie lotu pojawiła się konieczność sprawdzenia jednego z systemów, odpowiedzialnego m.in. za klimatyzację w kabinie samolotu. Stąd awaryjne lądowanie.
Stamtąd, z wielogodzinnym opóźnieniem, pasażerowie przylecieli innym samolotem do Poznania. Materiał: TVN24/x-news
- W pewnym momencie usłyszeliśmy komunikat po angielsku o niekontrolowanym locie w dół. Stewardessy wzięły butle z tlenem i zaczęły podawać ludziom. Na pokładzie zapanował chaos. Mężczyźni płakali, kobiety płakały. Płakały też dzieci - mówi kolejny pasażer.
Eurolot tłumaczy, że w trakcie lotu pojawiła się konieczność sprawdzenia jednego z systemów, odpowiedzialnego m.in. za klimatyzację w kabinie samolotu. Stąd awaryjne lądowanie.
Stamtąd, z wielogodzinnym opóźnieniem, pasażerowie przylecieli innym samolotem do Poznania. Materiał: TVN24/x-news

Radio Szczecin