Robin Williams miał depresję i początkowe stadium choroby Parkinsona - poinformowała o tym w specjalnym oświadczeniu wdowa po amerykańskim aktorze, Susan Schneider.
Jeden z najsłynniejszych aktorów ostatnich dziesięcioleci - znany m.in. z ról w "Pani Doubtfire", "Stowarzyszeniu umarłych poetów" czy "Klatki dla Ptaków" - popełnił samobójstwo. Wiadomo było, że od lat walczył z depresją i alkoholizmem.
Jego żona Susan Schneider podkreśliła jednak, że jej mąż pozostawał trzeźwy i dzielnie walczył ze stanami depresyjnymi oraz początkami rozwijającej się u niego choroby Parkinsona. Wcześniej tylko najbliżsi wiedzieli o tej dolegliwości.
"Zawsze starał się pomagać innym, pocieszał chore dzieci czy spotykał się z amerykańskimi żołnierzami walczącymi na różnych frontach. Starał się, aby na świecie było więcej uśmiechu, a mniej strachu" - napisała w oświadczeniu.
Robin Williams odszedł w wieku 63 lat. Wiadomość o jego śmierci zszokowała nie tylko mieszkańców Stanów Zjednoczonych, ale i cały świat. Materiał: CNN Newsource/x-news
Jego żona Susan Schneider podkreśliła jednak, że jej mąż pozostawał trzeźwy i dzielnie walczył ze stanami depresyjnymi oraz początkami rozwijającej się u niego choroby Parkinsona. Wcześniej tylko najbliżsi wiedzieli o tej dolegliwości.
"Zawsze starał się pomagać innym, pocieszał chore dzieci czy spotykał się z amerykańskimi żołnierzami walczącymi na różnych frontach. Starał się, aby na świecie było więcej uśmiechu, a mniej strachu" - napisała w oświadczeniu.
Robin Williams odszedł w wieku 63 lat. Wiadomość o jego śmierci zszokowała nie tylko mieszkańców Stanów Zjednoczonych, ale i cały świat. Materiał: CNN Newsource/x-news

Radio Szczecin